Lech Poznań nie sprawił niespodzianki i przegrał u siebie aż 0:4 z niemieckim Bayerem Leverkusen. Wynik tego spotkania ustawiła pierwsza połowa. W niej Poznaniacy popełniali kosztowne błędy, które skutkowały stratą trzech bramek, w tym dwóch z rzutów karnych. Po zmianie stron wyglądało to nieco lepiej, jednak nawet to nie wystarczyło do strzelenia honorowego gola. Mistrzowie Polski po dwóch kolejkach Ligi Europy mają bilans bramkowy 0:8.
Poznaniacy liczyli na sprawienie niespodzianki
Faza ligowa Ligi Europy rozpoczęła się przed miesiącem i Poznaniacy zaliczyli falstart. Przegrali 0:4 na wyjeździe z Crystal Palace. W tamtym meczu popełniali proste błędy i już do przerwy było 0:3. Do tego za dwie żółte kartki z boiska wyleciał Radosław Murawski, co osłabiło mistrza Polski przed drugim spotkaniem. Tym razem poprzeczka była ustawiona równie wysoko. Na Stadion Miejski przy ulicy Bułgarskiej przyjechał bowiem Bayer Leverkusen, czyli czołowy zespół niemieckiej Bundesligi.
Dramat Kolejorza i powtórka z rozrywki
Niestety spotkanie z Aptekarzami było niemal powtórką meczu rozegranego miesiąc wcześniej w Anglii. Znów piłkarze Lecha Poznań popełniali bardzo proste błędy i ułatwiali rywalom zdobywanie bramek. Na domiar złego już w 15. minucie boisko z kontuzją opuścił Wojciech Mońka, co dodatkowo osłabiło defensywę mistrza Polski.
Na pierwszego gola w tym meczu czekaliśmy do 29. minuty. Chwilę wcześniej Terry Yegbe zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia Milos Milanović z Serbii po analizie VAR wskazał na jedenastkę. Rzut karny na gola zamienił Patrik Schick. Trzy minuty później po festiwalu błędów obrońców Lecha na 2:0 podwyższył Malik Tillman. Jeszcze przed przerwą Aptekarze prowadzili trzema bramkami. W polu karnym faulował Mateusz Skrzypczak i po analizie VAR goście otrzymali drugą jedenastkę. Ponownie trafił Schick, który na boisku pojawił się w 18. minucie, zastępując kontuzjowanego kolegę.
Po zmianie stron gra się uspokoiła. Goście nie musieli forsować tempa, mając zwycięstwo w kieszeni. W 76. minucie z boiska zszedł Patrik Schick, aby odpocząć przed meczem ligowym. Kolejorz próbował zmniejszyć rozmiary porażki, jednak tego dnia na niewiele było go stać. Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:4 po golu Ibrahima Mazy w 89. minucie. Mogło być znacznie wyżej, jednak kilkoma świetnymi interwencjami popisał się Mateusz Lis.
Lech Poznań – Bayer Leverkusen 0:4 (0:3)
Kiedy kolejne spotkanie Lecha w Lidze Europy?
Kolejne spotkanie Lecha w Lidze Europy odbędzie się 22 października w Poznaniu. W ramach 3. kolejki mistrzowie Polski podejmą angielski Sunderland, który ma na koncie dwa zwycięstwa. To goście będą zdecydowanymi faworytami do awansu. Zanim dojdzie do tego meczu, Kolejorz w niedzielę, 18 października rozegra spotkanie 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy przeciwko Koronie Kielce. Ono również odbędzie się na Enea Stadionie w Poznaniu.







































































































