Cezary Oleksiejczuk świetnie zadebiutował w organizacji UFC i jednogłośną decyzją sędziów pokonał Cesara Almeidę. Walka odbyła się na pełnym dystansie, jednak od początku do końca prowadzona była pod dyktando Polaka. Choć rywal nie należał do najłatwiejszych, to jednak Oleksiejczuk umiejętnie wykorzystał swoją dominację w zapasach i pokonał Brazylijczyka.
Oleksiejczuk czekał na debiut w UFC
W nocy czasu polskiego z 13 na 14 grudnia w organizacji UFC debiutował kolejny z Polaków. Angaż w najlepszej organizacji MMA na świecie zdobył Cezary Oleksiejczuk (17-3-0, 9 KO, 2 Sub). Jego pierwszym rywalem na gali UFC Vegas 112 był Brazylijczyk Cesar Almeida (7-2-0, 5 KO). Doświadczenie przemawiało na korzyść Polaka, jednak to Almeida od kilku lat związany był już organizacją UFC. Pojedynek ten zapowiada się bardzo ciekawie.
Jednostronna walka na korzyść Cezarego Oleksiejczuka
Polak od początku wyglądał na pewnego siebie. Pierwsze fragmenty walki to próby kopnięć z obu stron. Chwilę nieuwagi rywala wykorzystał Oleksiejczuk, który sprowadził walkę do parteru. Polak zajął pozycję boczną i był stroną aktywniejszą. Wyprowadzał ciosy z góry. Rywal umiejętnie się bronił i udało mu się podnieść walkę. Pierwsza runda została zapisana na konto Oleksiejczuka.
Czytaj więcej o MMA:
- Aktualny ranking UFC. Kto jest najlepszy w MMA?
- Baraniewski z efektownym nokautem, Błachowicz z remisem na gali UFC 323 w Las Vegas
- Marek Bujło z nieudanym debiutem w UFC. Porażka z Freemanem
Druga runda rozpoczęła się od wymian w stójce i znów celniejszy był Polak. Choć Brazylijczyk starał się odgryzać, to jednak Oleksiejczuk miał wszystko pod kontrolą. W pewnym momencie Almeida wyprowadził mocny cios, który wstrząsnął Polakiem. Ten zdecydował się na ponowne sprowadzenie. Tam zadawał mocne ciosy i punktował. Zapiął też klamrę, jednak nieco zabrakło do skończenia walki przed czasem.
Na początku trzeciej rundy Cezary Oleksiejczuk wyniósł rywala do góry i ponownie obalił. Po rywalu widać było, że to odczuł. Polak zajął dobrą pozycję i atakował krótkimi łokciami. Do tego dokładał inne uderzenia. Niestety jeden z ciosów trafił w niedozwolone miejsce i walkę znów podniesiono. Almeida wiedział, że przegrywa, dlatego szukał akcji kończącej. Na szczęście Oleksiejczuk był uważny. Przechwycił nogę i znów zyskał przewagę w parterze. Walka w tej płaszczyźnie trwała do samego końca. Decydowali sędziowie. Zgodnie z oczekiwaniami jednogłośną decyzją sędziów wygrał Cezary Oleksiejczuk (3 x 30-27).
Dobry debiut. Czas na kolejne wyzwania
Cezary Oleksiejczuk od zwycięstwa rozpoczął swoją przygodę z organizacją UFC. To dobry prognostyk na przyszłość. Teraz czas na zasłużony odpoczynek i już niedługo powinniśmy poznać kolejne plany organizacji dotyczące Polaka. Z pewnością czeka go jeszcze trudniejsze wyzwanie.



























