Raków Częstochowa przegrał na wyjeździe 1:2 z Fiorentiną w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji UEFA. Częstochowianie ambitnie walczyli i wyszli na prowadzenie po golu Jonatana Brauta Brunesa. Rywale szybko odpowiedzieli, doprowadzając do wyrównania. Decydująca bramka padła w doliczonym czasie gry, gdy jedenastkę na gola zamienił Albert Gudmundsson. Za tydzień rewanż w Sosnowcu i awans pozostaje sprawą otwartą.
Raków chciał wziąć przykład z Jagiellonii
Los sprawił, że włoska Fiorentina w dwóch rundach fazy pucharowej Ligi Konferencji UEFA z rzędu mierzyła się z polskimi drużynami. W fazie play-off jej rywalem dwumeczu była Jagiellonia i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. We Włoszech Białostoczanie wygrali 3:0 w regulaminowym czasie gry, dając przykład Rakowowi, że z Fiorentiną można powalczyć. Podopieczni Łukasza Tomczyka chcieli do tego nawiązać i z pozytywnym nastawieniem udali się do włoskiej Toskanii.
Raków skupił się na defensywie. To nie wystarczyło
Od początku meczu we Florencji gracze Rakowa Częstochowa skupili się na defensywie. Bronili dostępu do własnej bramki i rzadko przedostawali się pod bramkę rywali. Długo zdawało to egzamin. Kilkukrotnie Częstochowianie zaskoczyli Włochów, jednak w decydujących momentach brakowało im skuteczności. W efekcie do przerwy na tablicy wyników było 0:0 i wynik ten satysfakcjonował przyjezdnych.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmieniał. Wciąż stroną przeważającą była Fiorentina, choć nie przekładało się to na dużą liczbę sytuacji strzeleckich. Do tego świetnie bronił Oliwier Zych. W 60. minucie Raków wyprowadził szybki atak. Patryk Makuch zgrał piłkę głową do Jonatana Brauta Brunesa, a ten z zimną krwią trafił do siatki. Medaliki nieoczekiwanie wyszły na prowadzenie. Niestety, cieszyły się z niego bardzo krótko. Dwie minuty później było 1:1, gdy pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Cher Ndour. Później napierała popularna Viola, a dobrej sytuacji nie wykorzystał Roberto Piccoli, który trafił w poprzeczkę. Decydujący moment meczu miał miejsce już w doliczonym czasie gry. Pechowo piłkę ręką we własnym polu karnym dotknął Michael Ameyaw i gospodarze otrzymali rzut karny. Tego na gola zamienił Albert Gudmundsson i Raków przegrał 1:2.
Fiorentina – Raków Częstochowa 2:1 (0:0)
Za tydzień rewanż w Sosnowcu. Raków pozostaje w grze o awans
Rewanżowe spotkanie 1/8 finału odbędzie się 19 marca o godzinie 18:45 na stadionie ArcelorMittal Park w Sosnowcu, gdzie swoje mecze domowe w europejskich pucharach rozgrywa Raków. Gospodarze muszą odrabiać straty jednej bramki. To jest w ich zasięgu, dlatego awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji UEFA pozostaje sprawą otwartą. Częstochowianie powalczą o napisanie pięknej historii i wyeliminowanie z rozgrywek włoskiego faworyta.



















































