Top 10 najlepszych polskich bramkarzy w historii piłki nożnej

Strona głównaPiłka nożnaReprezentacja PolskiTop 10 najlepszych polskich bramkarzy w historii piłki nożnej

Kibice wspominają wielu polskich piłkarzy. Najwięcej mówi się oczywiście o tych, którzy strzelają gole, ale na swoją renomę zapracowali sobie również bramkarze. Nie zawsze znajdują się oni na pierwszych stronach gazet, ale w Polsce i w Europie ludzie potrafili docenić ich charakter i solidność. Nie bez powodu przecież 3 z 5 polskich zwycięzców Ligi Mistrzów to golkiperzy. Poniżej przedstawiamy TOP 10 najlepszych bramkarzy – Polaków w historii futbolu!

10. Adam MATYSEK

  • Zagłębie Wałbrzych, Śląsk Wrocław, Fortuna Koeln, FC Guetersloh, Bayer Leverkusen, Zagłębie Lubin, RKS Radomsko (1
  • 985-2003)
  • Reprezentacja Polski, 34 mecze (1991-2002)

Lata 90. w wykonaniu polskiej reprezentacji nie należały do wybitnych. Kadra nie grała wówczas na wielkich turniejach, a pokomunistyczne zmiany charakteryzowała wielka szarość. W tym właśnie czasie Adamowi Matyskowi przyszło prowadzić swoją karierę, z której może być zadowolony. 

Rozegrał dość sporą liczbę spotkań w reprezentacji, choć w pewnym momencie w tym aspekcie złapał go przestój. Zaistniał też w Niemczech. Na szczeblu 1. i 2. Bundesligi wystąpił prawie 200 razy, zachowując blisko 70 czystych kont. W samej reprezentacji Matysek wpuścił tylko 25 goli, a występów z orłem na piersi miałby więcej, gdyby nie feralna kontuzja barku, która uniemożliwiła mu powrót do optymalnej dyspozycji.

9. Edward SZYMKOWIAK

  • Ruch Chorzów, GWKS Bielsko, Legia Warszawa, Polonia Bytom (1950-1969)
  • Reprezentacja Polski, 53 mecze (1952-1965)

Edward Szymkowiak nie żyje już od ponad 30 lat i jest postacią rzadko pamiętaną przez młodszych kibiców. W trakcie swojej kariery był jednak bramkarzem, od którego późniejsze pokolenia wiele się mogły wiele nauczyć. Słynął ze swojej brawury i odwagi, rzucania się pod nogi napastników, przez co wielokrotnie zdarzało mu się łapać kontuzje. Najwięcej czasu spędził w potężnej w tamtym czasie Polonii Bytom, gdzie podczas jednego ze spotkań z Górnikiem Zabrze… obronił w ciągu 90 minut aż trzy rzuty karne! 

Był mistrzem Polski, trzykrotnym wicemistrzem, finalistą Pucharu Polski i zdobywcą Pucharu Intertoto. Polonia została dzięki temu zresztą jedynym klubem z polski, który wygrał jakiś międzynarodowy puchar. Intertoto był co prawda w dużej mierze rozgrywkami towarzyskimi, ale… lepszy rydz niż nic. Szymkowiak wraz z reprezentacją Warszawy (czyli w praktyce z Legią poszerzoną o ogólnopolskie wsparcie) zagrał na inauguracji popularnego Camp Nou w Barcelonie w 1957 roku. Miesiąc później golkiper rozegrał swój najsłynniejszy mecz w barwach reprezentacji Polski, wygrany 2:1 z ZSRR, po którym kibice znosili go z boiska na rękach.

8. Józef WANDZIK

  • Ruch Chorzów, Górnik Zabrze, Panathinaikos, Apollon Smyrnis, Athinaikos Ateny (1980-2001)
  • Reprezentacja Polski, 52 mecze (1985-1995)

Kolejny górnośląski bramkarz w tym zestawieniu. Co rzuca się w oczy w jego CV, to że z dobrym skutkiem grał zarówno w Ruchu Chorzów (4 lata), jak i Górniku Zabrze (6 lat), które to przecież nie pałają do siebie sympatią. Lepiej radził sobie w tej drugiej drużynie, z którą zdobył aż 4 tytuły mistrzowskie i Superpuchar Polski. Także po odejściu do Grecji wznosił puchary dla najlepszego zespołu, gdzie zasłynął przede wszystkim z długiej kariery w Panathinaikosie. W latach 1990-99 wystąpił tam prawie 250 razy!

Przez lata był także podporą reprezentacji Polski. Wandzik pobił rekord dotyczący liczby meczów z zachowanym czystym kontem. Z zerem wpuszczonych goli spotkania kończył aż 25 razy, czyli średnio raz na dwa występy. Wynik ten pobił o dwa czyste konta Łukasz Fabiański, wyrównał Wojciech Szczęsny, ale obaj mają na koncie więcej spotkań niż Wandzik. Ślązak po zakończeniu kariery zamieszkał w Grecji, gdzie swoją bramkarską wiedzę postanowił przekazywać młodym adeptom.

7. ŁUKASZ FABIAŃSKI

  • Lech Poznań, Legia Warszawa, Arsenal, Swansea, West Ham United (2004-?)
  • Reprezentacja Polski, 57 meczów (2006-2021)

Jego historia z reprezentacją zakończyła się jesienią 2021 r. Pojawiło się wówczas sporo łez, bo Fabiański cieszył się ogromną sympatią kibiców. W porównaniu ze swoim wieloletnim rywalem Wojciechem Szczęsnym, „Fabian” zawsze był tym „dobrym”. Częściej mu wybaczano, szybciej zapominano o błędach, przez co przylgnęła do niego łatka tego, który w bramce reprezentacyjnej daje więcej pewności niż „Szczena”. Wielokrotnie jednak… udowadniał, że sporo w tym prawdy.

Aż 7 lat spędził w wielkim Arsenalu, ale nigdy nie potrafił na dłużej wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie. Rywalizację przegrywał chociażby ze… Szczęsnym. Dopiero gdy stuknęła mu 30-stka, Anglicy zaczęli go doceniać. Najpierw w Swansea, potem w West Hamie pokazał światu, że warto na niego stawiać. Gablota z pucharami jest jednak w jego przypadku dość skromna. Ma mistrzostwo Polski z Legią (2006) i Puchar Anglii z Arsenalem (2014). Uznanie znalazł w mniejszych klubach, gdzie i w Swansea (2015, 2018), i w WHU (2019) był wybierany na gracza sezonu. Żaden Polak nie rozegrał w Premier League większej liczby spotkań niż „Fabian”, który przekroczył granicę 300 meczów.

6. Jerzy DUDEK

  • Concordia Knurów, Sokół Tychy, Feyenoord, Liverpool, Real Madryt (1991-2011)
  • Reprezentacja Polski, 60 meczów (1998-2013)

Również z Górnego Śląska, tyle że z Rybnika. Często można spotkać się z opinią, że w reprezentacji był bramkarzem niespełnionym, który mimo niemałej liczby meczów nie dawał jej tyle, ile powinien. Dużo więcej ugrał na półce klubowej, przede wszystkim w Liverpoolu, choć tam również nie zawsze wszystko szło tak, jak sobie by tego życzył. W Anglii został zapamiętany przede wszystkim z meczu finałowego Ligi Mistrzów w 2005 roku. Liverpool przegrywał do przerwy z Milanem 0:3, ale wyrównał stan spotkania i doprowadził do karnych. Tam swój show dał polski bramkarz, słynnym „Dudek Dance” rozpraszając rywali i doprowadzając drużynę do wygranej.

Niedługo później jednak stracił miejsce w składzie „The Reds”, dlatego selekcjoner Paweł Janas nie wziął go na mistrzostwa świata w Niemczech w 2006 roku. Wielu kibiców nie rozumiało takiej decyzji, dlatego podczas spotkań reprezentacji dało się słyszeć wyraźne skandowanie „Dudek, Dudek!”. W kadrze grał do 2009 roku, ale zabrakło mu jednego występu, aby trafić do grona Klubu Wybitnego Reprezentanta. Dlatego w 2013 roku zorganizowano towarzyski mecz z Lichtensteinem, w którym Dudek już po zakończeniu profesjonalnej kariery pożegnał się z reprezentacją Polski.

5. Hubert KOSTKA

  • Unia Racibórz, Górnik Zabrze (1958-1973)
  • Reprezentacja Polski, 32 mecze (1962-1972)

Następny bramkarz ze Śląska, który pamięta złote czasy Górnika Zabrze. Zanim jednak trafił na dzisiejszą ulicę Roosevelta, trenował… koszykówkę. W wieku 18 lat zgłosił się na testy do pobliskiej Unii Racibórz, która na gwałt szukała golkipera. Kostka takiego doświadczenia kompletnie nie miał, ale wypadł wyśmienicie i został w zespole występującym wówczas na ekstraklasowym zapleczu. Młody bramkarz trenował najczęściej sam, ale nie przeszkodziło mu to w byciu kluczową postacią zespołu. Szybko udało mu się przyciągnąć uwagę działaczy Górnika.

Transfer do Zabrza był dla niego korzystny także z powodu studiów. Mieszkając i trenując w okolicach Raciborza regularne dojazdy do Gliwic, oddalonych o około 60 kilometrów, były uciążliwe i czasochłonne. W końcu został jednak magistrem inżynierem górnictwa i skupił się tylko na piłce, co szło mu wybitnie. Z Górnikiem aż 8 razy sięgał po mistrzostwo Polski, dorzucił do tego 6 Pucharów Polski i najważniejsze — grał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów z Manchesterem City w 1970 roku. Był to jedyny raz, kiedy polski zespół dotarł do finału europejskich rozgrywek (nie licząc towarzyskiego Intertoto). W reprezentacji zagrał 32 razy, kilka razy w roli kapitana, a na szyję udało mu się założyć olimpijskie złoto.

4. Wojciech SZCZĘSNY

  • Arsenal, Brentford (wyp.), Roma (wyp.), Juventus (2009-?)
  • Reprezentacja Polski, 62 mecze (2009-?)

W porównaniu z Fabiańskim Szczęsny to prawdziwy “bad boy”. Nie bez powodu jednak to właśnie on odnalazł swoje miejsce w najmocniejszych klubach Starego Kontynentu. W Arsenalu bywało różnie, ale ponad 130 spotkań w jego barwach rozegrał. Następnie miało miejsce bardzo udane wypożyczenie do Romy, gdzie na ławce posadził samego Alissona Beckera, dziś gwiazdę Liverpoolu. W końcu nadszedł 2017 roku.

Juventus, włoski dominator, poszukiwał następcy dla prawdziwej legendy — Gianluigiego Buffona. Padło właśnie na Szczęsnego, który od tamtego momentu jest numerem jeden w bramce “Starej Damy”. Czasem zdarzały się marudzenia na Polaka, który… chyba za często powody do takiego marudzenia daje. Także w reprezentacji zarzuca mu się, że zbyt rzadko daje coś „ekstra” – za rzadko broni coś ponad to, co faktycznie wybronić musi. Gablota jednak mówi sama za siebie: 3 trofea z Arsenalem, 7 z Juventusem, indywidualne wyróżnienia w skali Premier League i Serie A. W tym roku prawie na pewno zostanie bramkarzem z największą liczbą występów w reprezentacji Polski.

3. Artur BORUC

  • Pogoń Siedlce, Legia Warszawa, Dolcan Ząbki (wyp.), Celtic, Fiorentina, Southampton, Bournemouth, Legia Warszawa (1996-?)
  • Reprezentacja Polski, 65 meczów (2004-2017)

Żaden golkiper nie rozegrał w reprezentacji tylu spotkań, co Boruc. Wiele osób nie jednak przepada za bramkarzem, który od zawsze słynął z mocnej identyfikacji z Legią Warszawa. Słynął też ze swojego charakteru i niezwykle mocnej, zwycięskiej mentalności. Na niego nie było mocnych. Lubi sprowokować, lubi „podpalić” rywala, nie boi się rywalizacji. Ale także dlatego osiągnął sukces i był liderem każdej linii obronnej, w której występował. Teraz ciągle pokazuje to w Legii, gdzie broni, choć wkrótce skończy 42 lata.

W kadrze nie zawsze miał łatwo. Musiał walczyć o uznanie selekcjonerów, a w pewnej chwili nawet został w reprezentacji… zawieszony, gdy w 2011 roku po jednym z meczów postanowił „wyskoczyć na miasto”. Mimo tego, na mundialu w 2006 i Euro w 2008 roku, choć cała kadra grała beznadziejnie, on trzymał fason. Szczególnie ten drugi czempionat zapisał się w historii kibiców. Boruc wielokrotnie ratował tam rozklekotany zespół, a jego dobra dyspozycja trafiła nawet do… komentarza komputerowej gry FIFA. Użyczający tam głosu Dariusz Szpakowski podczas interwencji wirtualnych golkiperów nieraz przywoływał formę Boruca z mistrzostw Europy w 2008 roku.

2. Jan TOMASZEWSKI

  • Gwardia Wrocław, Śląsk Wrocław, Legia Warszawa, ŁKS Łódź, Beerschot VAC, Hercules Alicante, ŁKS Łódź (1963-1982)
  • Reprezentacja Polski, 63 mecze (1971-1981)

Dzisiaj wiele osób irytuje się wypowiedziami Tomaszewskiego, który często w kontrowersyjny i niekoniecznie trafny sposób komentuje otaczającą piłkarską rzeczywistość. Nie należy jednak zapominać, że w przeszłości był to naprawdę dobry bramkarz. Nie bez powodu, tylko Boruc ma w tej chwili więcej występów w roli golkipera w reprezentacji Polski. To właśnie na tej płaszczyźnie Tomaszewski wyróżniał się najbardziej. W 1973 roku był kluczową postacią, dzięki której „biało-czerwoni” wywalczyli remis na Wembley i po 36 latach awansowali na mistrzostwa świata. Przede wszystkim dzięki temu występowi golkiper z Wrocławia tak pozytywnymi zgłoskami zapisał się w pamięci kibiców.

Na tym mundialu zresztą Tomaszewski nie zwalniał tempa. Został pierwszym bramkarzem w historii, który na jednych mistrzostwach obronił dwa rzuty karne. Legendarny Brazylijczyk Pele nazwał go nawet najlepszym golkiperem świata. Na tamtym turnieju razem z drużyną zajął trzecie miejsce, a dwa lata później na Igrzyskach Olimpijskich zdobył srebrny medal. W polskiej lidze zasłynął głównie z występów dla ŁKS-u. Nad Wisłą nigdy niczego nie wygrał i dopiero wraz z belgijskim Beerschot zdobył krajowy Puchar.

1. Józef MŁYNARCZYK

  • Dozamet Nowa Sól, BKS Stal Bielsko-Biała, Odra Opole, Widzew Łódź, SC Bastia, Porto (1970-1989)
  • Reprezentacja Polski, 42 mecze (1979-1986)

Na postać Tomaszewskiego spogląda się przede wszystkim przez pryzmat wspomnianego Wembley. Jednak tak po prawdzie to pół kroku przed nim znajduje się inny dolnośląski bramkarz — Józef Młynarczyk. Również udało mu się zdobyć medal mistrzostw świata, również brązowy, tyle że z 1982 roku. Osiągnął też coś, co pozostaje czarną dziurą w CV Tomaszewskiego – sięgnął po dwa tytuły mistrza Polski z Widzewem, jakby w opozycji do starszego kolegi w ŁKS-ie.
Młynarczyk więcej osiągnął także w międzynarodowym futbolu klubowym. Dość nietypowo, bo dopiero pod koniec swojej kariery wyjechał do Francji, a potem do Portugalii. Właśnie z tamtejszym Porto święcił swoje największe sukcesy. Dwa tytuły mistrza kraju to nic, bo w 1987 roku Młynarczyk razem ze „Smokami” został najlepszym zespołem w Europie, sięgając po Puchar Mistrzów! Był dopiero drugim po Zbigniewie Bońku Polaku, który tego dokonał. Golkiper był bardzo istotnym punktem tamtej drużyny, dając jej jakże cenne doświadczenie. W tych rozgrywkach zebrał je zresztą także z Widzewem, z którym zaszedł bardzo daleko. W Porto Polak zakończył swoją karierę, ale nie opuścił futbolu. Po dziś dzień zajmuje się szkoleniem bramkarzy, obecnie w młodzieżowych reprezentacjach Polski.

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Orlen Wisła Płock rozpoczyna fazę pucharową Ligi Europejskiej. W 1/8 finału zagra z niemieckim TBV Lemgo

We wtorek 29 marca wieczorem szczypiorniści Orlen Wisły Płock rozpoczynają fazę pucharową rozgrywek Ligi Europejskiej. Po wygraniu swojej grupy, wicelider polskiej Superligi zmierzy się...

Lewandowski odchodzi z Bayernu. Jakie rekordy pobił polski król Bundeslidze?

Robert Lewandowski przez lata był jedną z największych gwiazd niemieckiej Bundesligi. Polak był najlepiej opłacanym piłkarzem rozgrywek oraz wielokrotnym królem strzelców, raz za razem...