Polscy trenerzy w klubach zagranicznych. Kto osiągnął sukces?

Strona głównaPiłka nożnaPolscy trenerzy w klubach zagranicznych. Kto osiągnął sukces?

Polski trener za granicą to widok niezmiernie rzadki. Obecnie bardzo trudno znaleźć takiego szkoleniowca, a jeśli już się udaje, są to tak naprawdę na obrzeżach futbolu. Zdecydowanie lepiej powodziło się polskim trenerom w przeszłości. Jak to więc jest z tymi szkoleniowcami znad Wisły?

Polscy trenerzy za granicą. Kto pracował poza Polską w przeszłości?

W dawnych latach szczególnie duże szczęście do pracy poza granicami kraju mieli byli selekcjonerzy. Po tym, jak udawało im się zabłysnąć prowadząc „biało-czerwonych”, zgłaszali się po nich przedstawiciele klubów z różnych stron świata. Szczególnie dużo było Polaków w krajach Afryki Północnej, w krajach arabskich i w Grecji. Poniżej przypominamy kilku z nich:

Janusz WÓJCIK

Zjednoczone Emiraty Arabski U-23 (1994-96), Chur Fakkan (ZEA, 1996), Khaleej FC (ZEA, 1996-97), Anorthosis Famagusta (Cypr, 2001), Syria (2003), An-Nachda (Oman, 2010)

Międzynarodową sławę popularny „Wójt” zapewnił sobie głównie dzięki Igrzyskom Olimpijskim w 1992 roku, gdzie jako selekcjoner polskiej młodzieżówki zdobył pamiętne srebro. Dwa lata później wyjechał na nieźle płatne angaże do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdy w Polsce głośno było o słynnej „niedzieli cudów” z 1993 roku. Wójcik był zamieszany w aferę korupcyjną i skazany w 2014 roku na grzywnę i wyrok w zawieszeniu. To miało miejsce  już jednak po zakończeniu jego trenerskiej przygody. 

Jeśli zaś chodzi o jego szkoleniowe przygody zagranicą, nieżyjący już szkoleniowiec chętnie o nich opowiadał, robił to niezwykle barwnie i ciekawie, wiele „koloryzując”. Wójcik znany był ze swojego charakteru, bezpośredniej i pragmatycznej motywacji. Z sukcesów? Niezbyt, ale mimo tego i tak wszyscy wspominają go po dziś dzień. Przez 3 lata „Wójt” prowadził też seniorską kadrę Polski.

Franciszek „Franz” SMUDA

Kluby niższych lig niemieckich (1983-93), Altay (Turcja, 1989), Konyaspor (Turcja, 1992), Omonia Nikozja (Cypr, 2004), Jahn Regensburg (2013)

Karierę piłkarską zakończył w Niemczech, karierę trenerską z kolei w Niemczech zaczynał. Był to jednak niski szczebel rozgrywkowy, więc nawet nie warto wspominać o nazwach. Po fatalnym Euro 2012, w którym prowadził reprezentację Polski, trafił do 2. Bundesligi, do ekipy Jahn Regensburga. Był to wówczas kompletny outsider w stawce, którego nie dało się uratować, więc Smuda długo na stanowisku nie wytrwał. Została po nim jedna dobra rzecz — klub zainwestował w końcu w szatnię z prawdziwego zdarzenia.

Jacek GMOCH

Skeid Fotball (Norwegia, 1979), PAS Janina (Grecja, 1979-81), Apollon Smyrnis (Grecja, 1981-82), AE Larisa (Grecja, 1982-83, 1986-88, 1993), Panathinaikos (Grecja, 1983-85, 2010), AEK Ateny (Grecja, 1985-86), Olympiakos Pireus (Grecja, 1988-89), Aris FC (Grecja, 1990-91), APOEL (Cypr, 1991-93, 1996-97), Athinaikos (Grecja, 1994-95), Ethnikos Pireus (Grecja, 1995), AO Ionikos (Grecja, 1997-98, 2002-03), PS Kalamata (Grecja, 1998-99, 2001), Panionios GSS (Grecja, 1999)

Lista klubów, jakie prowadził po zakończeniu pracy z reprezentacją Polski Jacek Gmoch, jest naprawdę imponująca. Mówimy to o ponad 20 latach prawie że nieustannej pracy w Grecji — z krótkimi odstępami na przygodę na Cyprze w roli trenera APOEL-u. Znany ze swoich telewizyjnych analiz szkoleniowiec wykonywał tam zresztą świetną robotę. Cieszy się renomą, bo osiągał ze śródziemnomorskimi drużynami bardzo pozytywne wyniki. Nie zawsze były to mistrzostwa, ale nieraz zespoły Gmocha grały ponad stan. Zliczając do kupy wszystkie jego sukcesy, można wymienić: 2 mistrzostwa Grecji, 4 wicemistrzostwa Grecji, Puchar Grecji, a także mistrzostwo i Puchar Cypru. Co ciekawe, 83-letni dziś trener nigdy nie prowadził samodzielnie klubu z Polski.

Ryszard KULESZA

Tunezja (1981-83), MC Wadżda (Maroko, 1984-86), CS Sfaxien (Tunezja, 1986-87), CA Bizertin (Tunezja, 1987-88)

Praca selekcjonera reprezentacji Polski otworzyła zagraniczną furtkę także Ryszardowi Kuleszy. Pracował głównie w Tunezji, choć bez większych sukcesów. Prowadzona przez niego reprezentacja zagrała na Pucharze Narodów Afryki, ale nie wyszła z grupy. Co ciekawe, Kulesza pod koniec swojej pracy w kadrze Polski otrzymał podobno hojną ofertę od… Saddama Husajna. Iracki dyktator chciał, aby Polak prowadził jego reprezentację. Ten jednak odmówił.

Wojciech ŁAZAREK

Trellerborgs (Szwecja, 1986), Hapoel Kefar Sawa (Izrael, 1990), Al-Masry (Egipt, 1992), Ettifaq (Arabia Saudyjska, 1993-94), Hapoel Tajbe (Izrael, 1996-97), Sudan (2002-04)

Kolejny były selekcjoner, który po zakończeniu przygody z reprezentacją (1986-89) ruszył na arabsko-izraelskie wojaże. Tak jak i większość kolegów, niczym specjalnym się nie wyróżnił, ale skorzystał z mody na polskich trenerów w egzotycznych krajach.

Jerzy ENGEL

Apollon Limassol (Cypr, 1988-90), APOP Pafos (Cypr, 1990-91), Nea Salamis (Cypr, 1991-95, 1996), Aris Limassol (Cypr, 1997), APOEL (Cypr, 2005-06)

Engel został złączony więzami z Cyprem. W jego przypadku kolejność była jednak odwrotna, bo on większość swojej zagranicznej kariery zaliczył przed pracą w polskiej reprezentacji. Na śródziemnomorskiej wyspie wielkich sukcesów nie osiągał. W 1990 roku został wicemistrzem z Apollonem, a w 2006 roku zdobył Puchar Cypru z APOEL-em.

Antoni PIECHNICZEK

Esperance Tunis (Tunezja, 1987-90, 2000), Tunezja (1988, 1989), Ash-Shabab (ZEA, 1989-90, 1998), Zjednoczone Emiraty Arabskie (1992-94), Ar-Rajjan (Katar, 1997)

Po owocnym okresie w reprezentacji Polski i zajęciu trzeciego miejsca na mistrzostwach świata, drogą pantoflową jego nazwisko dotarło do Afryki Północnej. Tamtejsze kluby miały już doświadczenie z polskimi szkoleniowcami, więc dostał się tam i Piechniczek. Pochodzący z Chorzowa trener świetnie radził sobie szczególnie w Tunezji, ale gdy przyszła oferta z bogatszych Emiratów, nie mógł jej odrzucić. Ogólnie jego pobyt za granicą można uznać za udany, tym bardziej że z Esperance zostawał mistrzem kraju. Jak sam ujął to w wywiadzie z katowickim „Sportem”, ten klub był w Tunezji niczym Górnik Zabrze w Polsce — czyli wielki.

Kazimierz GÓRSKI

Panathinaikos (Grecja, 1976-78), AGS Kastoria (Grecja, 1978-80), Olympiakos Pireus (Grecja, 1980-81, 1983), Ethnikos Pireus (Grecja, 1983-85)

Kolejny polski szkoleniowiec, który wyjechał po pracy w reprezentacji. W Grecji trener tysiąclecia radził sobie zresztą świetnie. Zdobył tam aż 4 mistrzostwa i 3 krajowe puchary. Prowadził nie byle jakie kluby, bo wielkie Panathinaikos i Olympiakos — mocno ze sobą skłócone. Jego przygoda trenerska pokrywa się w dużym stopniu z tym, gdzie pracował (po nim lub przed nim) Jacek Gmoch — jego asystent z czasów brązu na mistrzostwach świata w 1974 roku. Wielu trenerów w dużej mierze Górskiemu zawdzięcza to, że na wypracowanej dzięki niemu renomie także trafiło potem do Grecji.

Henryk KASPERCZAK

Metz (Francja, 1979-84), Saint-Etienne (Francja, 1984-87), Strasbourg (Francja, 1987-88), Racing Club de France (Francja, 1989-90), Montpellier (Francja, 1990-92), Lille (1993), Wybrzeże Kości Słoniowej (1993-94), Tunezja (1994-98), Tunezja U-23 (1996), Bastia (Francja, 1998), Al Wasl (ZEA, 1999-2000), Maroko (2000), Shenyng Sealion (Chiny, 2000-01), Mali (2001-02), Senegal (2006-08), AO Kawala (Grecja, 2010-11), Mali (2013-15), Tunezja (2015-17)

Drugiego takiego szkoleniowca Polska nie widziała. Pochodzący z Górnego Śląska Kasperczak był fantastycznym piłkarzem, kilkukrotnym mistrzem Polski, brązowym medalistą mistrzostw świata, polskim piłkarzem roku 1976. Na koniec kariery wyjechał do Francji i to właśnie w tym kierunku pchnął swoją trenerską karierę. Choć zdarzyły mu się kierunki, takie jak Chiny czy wielbiąca Polaków Grecja, przez większość czasu pracował w krajach francuskojęzycznych. 

Zaczął od mocnych marek — jak Metz czy Saint-Etienne. Z tym pierwszym klubem zdobył w 1984 Puchar Francji, natomiast z Montpellier dotarł do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1991. W 1990 roku został wybrany trenerem roku we Francji przez prestiżowy magazyn “France Football”. Kasperczak zasłynął także z pracy w Afryce. Osiągał świetne wyniki w Pucharze Narodów tamtego kontynentu, wyrabiając sobie kapitalną renomę. Wraz z Wybrzeżem Kości Słoniowej zajął 3. miejsce w 1994 roku, dwa lata później z Tunezją został wicemistrzem Czarnego Lądu, a w 1998 roku zaprowadził ją (po 20-letniej przerwie) na mistrzostwa świata. Jako selekcjoner Mali w 2002 roku zajął w Pucharze Narodów Afryki 4. lokatę. Zabrzanin to jak na polskie warunki wielkie nazwisko w świecie trenerskim i gdyby nie miał już na karku 76 lat, zapewne nadal gdzieś by pracował.

Andrzej STREJLAU

Knattspyrnufelagio Fram (Islandia, 1982-83), AE Larisa (Grecja, 1984-86), Shenhua (Chiny, 1997-98)

Kojarzony obecnie przede wszystkim z charakterystycznym komentarzem telewizyjnym Strejlau przez dużą część lat 60. i 70. pracował w polskich reprezentacjach — głównie jako asystent bądź zastępca. Pierwszą kadrę objął dopiero końcem lat 80. ale zanim do tego doszło, wyleciał na… Islandię. Tam prowadził drużynę Fram, ówczesnym wicemistrzem, którego… spuścił z ligi. Strejlauowi udało się szybko wrócić do elity, ale długo tam miejsca nie zabawił. Co jednak należy podkreślić, to że Polak całkowicie zmienił organizację i system treningów w klubie, dzięki czemu walnie przyczynił się do sukcesów, które Fram osiągał po jego odejściu. Dużo lepiej poszło mu w Grecji. Wraz z drużyną z Larisy zdobył pierwsze trofeum w historii klubu, sięgając w 1985 roku po Puchar Grecji. Strejlau otrzymał nawet honorowe obywatelstwo tego miasta.

Inni Polacy pracujący w przeszłości za granicą:

  • Henryk Apostel: Orły Chicago (USA, 1988-91), Sur SC (Oman, 1997)
  • Władysław Stachurski: Al-Masry Port Said (Egipt, 1995), 
  • Edward Lorens: Anorthosis Famagusta (Cypr, 2002-03)
  • Robert Warzycha: Columbus Crew (USA, 2005, 2009-13)
  • Piotr Nowak: DC United (USA, 2004-06), USA U-23 (2007-09), Philadelphia Union (USA, 2010-12), Antigua i Barbuda (2014-16)
  • Ryszard Komornicki: FC Wohlen (Szwajcaria, 1998-99, 2012), FC Solothurm (Szwajcaria, 1999-00), Kickers Luzern (Szwajcaria, 2000-01), FC Luzern (Szwajcaria, 2001, 2012-13), FC Zurich U-21 (Szwajcaria, 2002-05), FC Baden (Szwajcaria, 2006-07), FC Aarau (2007-08), FC Wil (Szwajcaria, 2010), FC Chiasso (Szwajcaria, 2013), United Zurich (Szwajcaria 2014-15)
  • Bogusław Baniak: Burkina Faso U-15 (2015-17), Turon Yaypan (Uzbekistan, 2021 – do teraz)
  • Andrzej Wiśniewski: Palestyna (2001-02)
  • Marek Zub: Żalgiris Wilno (Litwa, 2012-14, 2019), Shenyang Urban (Chiny, 2016), Spartak Jurmała (Łotwa, 2017, 2021), Szachcior Soligorsk (Białoruś, 2017-18), Toboł Kustanaj (Kazachstan, 2018), FK Tukums (Łotwa, 2020)
  • Maciej Skorża: Ettifaq (Arabia Saudyjska, 2012-13), Zjednoczone Emiraty Arabskie U-23 (2018-2020)
  • Michał Probierz: Aris FC (Grecja, 2011-12)
  • Jan Urban: Osasuna B (Hiszpania, 2003-05), Polideportivo Ejido (Hiszpania, 2004-05), Osasuna (Hiszpania, 2014-15)

Dlaczego polscy trenerzy nie pracują za granicą?

Ci Polacy, którzy osiągali największe sukcesy szkoleniowe zagranicą, najczęściej robili to w przeszłości. Zdecydowana większość pracowała w Grecji czy krajach arabskich, a tyczyło się to prawie każdego selekcjonera „biało-czerwonych”. Zdarzały się oczywiście jakieś wyjątki. Niektórzy pracowali głębiej w Afryce, ktoś wybrał Chiny, Marek Zub obrał kierunek bałtycki. To jednak wszystko wyraźna mniejszość, bo wniosek jest prosty. Polscy trenerzy zagranicą pracują sporadycznie. A jeśli już im się udaje, robią to raczej na obrzeżach, w krajach egzotycznych, gdzie zakotwiczają często dzięki trikom agencji menedżerskich. Można doszukiwać się kilku przyczyn takiego stanu rzeczy. 

  1. Przede wszystkim trzeba powiedzieć smutną rzecz. Polscy trenerzy odstają pod względem fachowości i wyszkolenia od swoich kolegów z Europy Zachodniej. Niemcy, Włosi, Anglicy, Holendrzy czy Portugalczycy mają zupełnie inny warsztat, lepszy, dlatego to oni narzucają trendy i uczą, jak grać w piłkę. Wielu polskich szkoleniowców nie potrafi wykonywać rzetelnej, regularnej i przede wszystkim długoterminowej pracy z polskimi klubami, a co dopiero z zagranicznymi, w poważniejszych ligach.
  1. Kolejna sprawa jest taka, że Polska sama stanowi obrzeża poważnego futbolu. Nie jest tajemnicą, że karty rozdają mocniejsze nacje, jak np. te wymienione powyżej. Jeśli jakiś trener pracuje w mocnej zagranicznej lidze, to w większości przypadków pochodzi z kraju uchodzącego za piłkarską potęgę.
  1. Zdarzają się oczywiście narodowości mniej oczywiste. W takich sytuacjach ważna są inne elementy. Szkoci czy Irlandczycy są bliscy kulturowo z Anglikami, więc pracują w Premier League. Szwajcarzy i Austriacy są bliscy kulturowo z Niemcami, więc pracują w Bundeslidze. Latynosi wszelkiej maści chętnie są widziani w Portugalii i Hiszpanii. Polacy takiej bliskości nie mają.
  1. Oprócz tego szkoleniowiec z mniej oczywistej nacji może wskoczyć na trenerską karuzelę przez pewnego rodzaju „zasiedzenie”. Dla przykładu Chorwat Niko Kovac lwią część kariery spędził na boiskach niemieckich, gdzie był wyróżniającą się postacią. Potem pokazał się jako selekcjoner swojego kraju, aż w końcu przypomniał sobie o nim bundesligowy Eintracht Frankfurt. Osiągnął tam świetne wyniki, więc wziął go do siebie Bayern Monachium. 

Henryk Kasperczak kończył swoją karierę piłkarską w Metz, a karierę trenerską rozpoczął… też właśnie w Metz. Serb Sinisa Mihajlović był świetnym piłkarzem klubów włoskich, aktualnie je trenuje. Ukrainiec (i kandydat na selekcjonera Polski) Andrij Szewczenko pracował w Serie A, bo tam też strzelał mnóstwo goli.

  1. Niektórzy szkoleniowcy dostają szansę poprzez naturalny awans. Chorwat Edin Terzić został trenerem Borussii Dortmund, bo wcześniej był wieloletnim pracownikiem klubu, trenował zespoły młodzieżowe, był asystentem. Duńczyk Thomas Frank był przez dwa lata asystentem, zanim samodzielnie objął angielskie Brentford. 
  1. Oczywiście dostać się do takiego klubu wcale nie jest łatwo, a Polakom utrudnia to również jedna prosta rzecz — oni po prostu nie mają wyrobionej marki, renomy. W ostatnich latach nie było żadnego trenera, który osiągnąłby coś w poważnej lidze. Smuda odbił się boleśnie od 2. Bundesligi. Po co więc ktoś w takich okolicznościach ma sięgać po kolejnego Polaka?

Który polski trener może trafić za granicę?

Mówiąc o bardziej prestiżowych kierunkach, trudno kogoś takiego wymienić. Patrząc po przykładzie innych nacji, można oczekiwać, że za kilka lat nastąpi choćby lekkie przełamanie. Coraz więcej polskich zawodników gra w mocnych ligach zagranicznych i wyrabia sobie renomę. Jeśli zakończą kariery i pójdą na poważnie w „trenerkę”, mogą otrzymać szansę w krajach, w których aktualnie kopią. 

W poprzednich latach takich piłkarzy nie było zbyt dużo. Częściej były to wyjątki albo chwilowe przebłyski. Spora ich część nie poszła także w świat szkoleniowy. Jeśli jednak któraś polska gwiazda, jak np. Robert Lewandowski, zdecyduje się na pracę w roli trenera, być może zyska okazję na pokazanie swojego fachu. Do tego jednak na chwilę obecną dość daleka droga.

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Orlen Wisła Płock rozpoczyna fazę pucharową Ligi Europejskiej. W 1/8 finału zagra z niemieckim TBV Lemgo

We wtorek 29 marca wieczorem szczypiorniści Orlen Wisły Płock rozpoczynają fazę pucharową rozgrywek Ligi Europejskiej. Po wygraniu swojej grupy, wicelider polskiej Superligi zmierzy się...

Niesamowita pogoń Hurkacza i awans do ćwierćfinału w Montrealu

Hubert Hurkacz w dobrym stylu odwrócił losy pojedynku z Hiszpanem Albertem Ramosem i awansował do ćwierćfinału turnieju ATP 1000 w Montrealu. Polak ma za...