Polska przegrała 1:3 ze Szwecją w wyjazdowym meczu drugiej kolejki grupy 4. dywizji B Ligi Narodów. Polacy wyrównaną walkę byli w stanie nawiązać tylko w pierwszej połowie, w której momentami przejmowali inicjatywę i wyglądało to dobrze. Niestety druga połowa odarła nas z marzeń o dobrym wyniku. Skończyło się 1:3 i biało-czerwoni są w trudnej sytuacji. Zamiast walczyć o awans, będą bronić się przed spadkiem do dywizji C.
Polacy liczyli na pierwsze zwycięstwo. Jan Urban zaskoczył składem
Polacy rozpoczęli Ligę Narodów od bezbramkowego remisu z Bośnią i Hercegowiną przed własną publicznością. Do Solnej pod Sztokholmem jechali z nadziejami na zwycięstwo oraz rewanż za przegrane baraże o awans do mistrzostw świata 2026. Jeszcze przed meczem Jan Urban zaskoczył ustawieniem i posadził na ławce Roberta Lewandowskiego. Od pierwszej minuty oglądaliśmy na boisku m.in. Tymoteusza Puchacza, Przemysława Wiśniewskiego, Wiktora Nowaka i Mateusza Żukowskiego.
Dobre momenty w pierwszej połowie to za mało
Początek meczu należał do Szwedów, którzy niesieni dopingiem własnych kibiców chcieli przejąć inicjatywę. Szybko otworzyli wynik, bo już w 8. minucie Benjamin Nygren pokonał Marcina Bułkę uderzeniem głową z bliskiej odległości. Kolejne kilka minut to kontynuacja ataków Szwedów, jednak z czasem do głosu zaczęli dochodzić Polacy. Druga część pierwszej połowy toczyła się pod dyktando biało-czerwonych, którzy zaczęli tworzyć sytuacje strzeleckie. Długo brakowało im dokładności lub dobrze w bramce rywali spisywał się Viktor Johansson tak jak przy strzale Matty’ego Casha. Przełamanie przyszło w 43. minucie, gdy Nicola Zalewski dograł w polu karnym do Sebastiana Szymańskiego, a ten uderzył nie do obrony i było 1:1.
Liczyliśmy na to, że Polacy po przerwie będą kontynuować dobrą grę. Niestety druga połówka należała do Szwedów. To oni byli skuteczniejsi i po przerwie zdobyli dwie bramki. W 64. minucie Yasin Ayari zaskoczył Marcina Bułkę strzałem z dystansu po krótko rozegranym rzucie rożnym i było 2:1. Minęło zaledwie osiem minut i Szwedzi prowadzili już 3:1, gdy błąd w defensywie popełnił Przemysław Wiśniewski, co wykorzystał Viktor Gyokeres. Odżyły bolesne wspomnienia z marca, gdy również po błędzie Wiśniewskiego ten zawodnik zamknął nam drogę na mundial. Warto odnotować, że w 88. minucie na boisku zameldował się Robert Lewandowski, notując 169. występ w narodowych barwach.
Szwecja – Polska 3:1 (1:1)
Jan Urban nie myśli o rezygnacji
Na konferencji prasowej po meczu w Solnej trener Jan Urban został zapytany, czy rozważa dymisję. Potwierdził, że na ten moment o niej nie myśli i skupia się na kolejnych meczach Polaków w Lidze Narodów. Najbliższy już 2 października na PGE Narodowym w Warszawie, gdy biało-czerwoni zmierzą się z Rumunami. Rywale po porażkach 1:2 ze Szwecją i 2:4 z Bośnią i Hercegowiną nie mają jeszcze punktu i zamykają tabelę. Zwycięstwo z nimi to obowiązek. W przeciwnym razie sytuacja Polaków będzie jeszcze gorsza, a widmo spadku na poważnie zajrzy im w oczy.























