Polska przegrała 2:4 z Węgrami na otwarcie mistrzostw Europy 2026 w futsalu. Choć Polacy wydawali się faworytami i do przerwy prowadzili 2:1, to jednak po zmianie stron rywale okazali się skuteczniejsi. Nieudany początek podopiecznych Błażeja Korczyńskiego sprawia, że szanse na awans do fazy pucharowej znacznie zmalały. Polacy w grupie D zagrają jeszcze z Portugalią i Włochami.
Polacy liczyli na dobre otwarcie
Biało-czerwoni przystępowali z nadziejami do mistrzostw Europy 2026 w futsalu. W fazie eliminacyjnej nie mieli większych problemów i na kolejkę przed końcem zapewnili sobie awans do turnieju głównego. Do Euro 2026 rozgrywanego na Litwie, Łotwie i Słowenii przystępowali jako 19. drużyna rankingu FIFA. Polacy trafili do grupy D, gdzie rywalizację rozpoczynali od starcia z Węgrami znajdującymi się na 32. pozycji. Błażej Korczyński i jego wybrańcy liczyli na solidne otwarcie.
Pierwsza połowa na plus. Później bolesna porażka
Spotkanie grupy D Węgry – Polska rozegrano w słoweńskiej Lublanie. Od pierwszych minut to Polacy wydawali się mieć przewagę, jednak nie potrafili zamienić jej na gole. Wykorzystali to rywale, którzy wyszli na prowadzenie w siódmej minucie po golu Fekete. Wtedy do jeszcze większych ataków ruszyli Polacy. Po kilku minutach do wyrównania doprowadził Kacper Pawlus. W 14. minucie prowadziliśmy już 2:1. Na strzał z dystansu zdecydował się Mikołaj Zastawnik, piłka odbiła się od rywala i wpadła do siatki. Niestety chwilę później z czerwoną kartką z boiska wyleciał kapitan Tomasz Kriezel i zabraknie go w kolejnym meczu. Polacy to jeszcze wybronili i do przerwy prowadzili 2:1.
Po zmianie stron jednak Węgrzy zagrali zdecydowanie lepiej. Polacy mieli spore trudności, aby odpowiedzieć na ich ataki. Do tego nie wykorzystywali wykreowanych sytuacji. To zwiastowało dramatyczną końcówkę. Niestety w 28.minucie było już 2:2, gdy do siatki trafił Pal. W ostatnich pięciu minutach nie do zatrzymania okazał się Mate Suscsak. Dwukrotnie trafił do siatki, w tym raz do pustej bramki z własnego pola karnego. Warto wspomnieć, że to też za faul na nim z boiska wyleciał nasz kapitan. Suscsak został bohaterem i Węgrzy wygrali 4:2.
Węgry – Polska 4:2 (1:2)
Piekielnie trudne zadanie przed Polakami
Teraz przed Polakami piekielnie trudne zadanie. W dwóch pozostałych meczach grupy D zmierzą się z faworytami do awansu i muszą sprawić dwie sensacje, aby włączyć się do walki o awans do strefy pucharowej. Najpierw 27 stycznia zagrają z Włochami (16. miejsce w rankingu FIFA) i na boisku zabraknie Kriezela. Na zakończenie zmagań grupowych zagrają 29 stycznia z obrońcami tytułu mistrzowskiego Portugalczykami, którzy są wiceliderami światowego rankingu. Czy podopieczni Błażeja Korczyńskiego jeszcze czymś zaskoczą i powalczą o punkty z potentatami?


























