STS KOD PROMOCYJNY | TYPELEK

Mistrzostwa Europy
16.09 18:00
Polska
vs
Bułgaria
1.3
3.5
LaLiga
16.09 21:30
Barcelona
vs
Racing Santander
1.07
13.5
27
Liga Europy
17.09 21:00
Crystal Palace
vs
Lech Poznań
1.4
5.1
7.6

Węgry – Polska 4:2. Fatalny początek Euro dla polskich futsalistów

Autor: Łukasz Głębocki
Strona głównaPiłka nożnaFutsalWęgry – Polska 4:2. Fatalny początek Euro dla polskich futsalistów
Dodaj Gotowi na Sport jako preferowane źródło w Google Nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach

Polska przegrała 2:4 z Węgrami na otwarcie mistrzostw Europy 2026 w futsalu. Choć Polacy wydawali się faworytami i do przerwy prowadzili 2:1, to jednak po zmianie stron rywale okazali się skuteczniejsi. Nieudany początek podopiecznych Błażeja Korczyńskiego sprawia, że szanse na awans do fazy pucharowej znacznie zmalały. Polacy w grupie D zagrają jeszcze z Portugalią i Włochami. 

Polacy liczyli na dobre otwarcie

Biało-czerwoni przystępowali z nadziejami do mistrzostw Europy 2026 w futsalu. W fazie eliminacyjnej nie mieli większych problemów i na kolejkę przed końcem zapewnili sobie awans do turnieju głównego. Do Euro 2026 rozgrywanego na Litwie, Łotwie i Słowenii przystępowali jako 19. drużyna rankingu FIFA. Polacy trafili do grupy D, gdzie rywalizację rozpoczynali od starcia z Węgrami znajdującymi się na 32. pozycji. Błażej Korczyński i jego wybrańcy liczyli na solidne otwarcie

Pierwsza połowa na plus. Później bolesna porażka

Spotkanie grupy D Węgry – Polska rozegrano w słoweńskiej Lublanie. Od pierwszych minut to Polacy wydawali się mieć przewagę, jednak nie potrafili zamienić jej na gole. Wykorzystali to rywale, którzy wyszli na prowadzenie w siódmej minucie po golu Fekete. Wtedy do jeszcze większych ataków ruszyli Polacy. Po kilku minutach do wyrównania doprowadził  Kacper Pawlus. W 14. minucie prowadziliśmy już 2:1. Na strzał z dystansu zdecydował się Mikołaj Zastawnik, piłka odbiła się od rywala i wpadła do siatki. Niestety chwilę później z czerwoną kartką z boiska wyleciał kapitan Tomasz Kriezel i zabraknie go w kolejnym meczu. Polacy to jeszcze wybronili i do przerwy prowadzili 2:1.

Po zmianie stron jednak Węgrzy zagrali zdecydowanie lepiej. Polacy mieli spore trudności, aby odpowiedzieć na ich ataki. Do tego nie wykorzystywali wykreowanych sytuacji. To zwiastowało dramatyczną końcówkę. Niestety w 28.minucie było już 2:2, gdy do siatki trafił Pal. W ostatnich pięciu minutach nie do zatrzymania okazał się Mate Suscsak. Dwukrotnie trafił do siatki, w tym raz do pustej bramki z własnego pola karnego. Warto wspomnieć, że to też za faul na nim z boiska wyleciał nasz kapitan. Suscsak został bohaterem i Węgrzy wygrali 4:2.

Węgry – Polska 4:2 (1:2)

Piekielnie trudne zadanie przed Polakami

Teraz przed Polakami piekielnie trudne zadanie. W dwóch pozostałych meczach grupy D zmierzą się z faworytami do awansu i muszą sprawić dwie sensacje, aby włączyć się do walki o awans do strefy pucharowej. Najpierw 27 stycznia zagrają z Włochami (16. miejsce w rankingu FIFA) i na boisku zabraknie Kriezela. Na zakończenie zmagań grupowych zagrają 29 stycznia z obrońcami tytułu mistrzowskiego Portugalczykami, którzy są wiceliderami światowego rankingu. Czy podopieczni Błażeja Korczyńskiego jeszcze czymś zaskoczą i powalczą o punkty z potentatami?

Łukasz Głębocki
Łukasz Głębocki
Od dziecka pasjonował mnie sport i nieprzerwanie trwa to do dziś. Przygodę z piłką nożną przerwały mi jednak urazy. Przez kilka lat pracowałem w piłkarskich gabinetach. Jestem absolwentem m.in. kierunku Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna i o sporcie mogę pisać, a także mówić godzinami.

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Ranking najlepszych piłkarzy świata

Piłka nożna to jeden z najpopularniejszych sportów na świecie. W Europie i Ameryce Południowej nie ma sobie równych. Poczynania najlepszych graczy śledzone są przez...

Top 10 najlepszych polskich bramkarzy w historii piłki nożnej

Kibice wspominają wielu polskich piłkarzy. Najwięcej mówi się oczywiście o tych, którzy strzelają gole, ale na swoją renomę zapracowali sobie również bramkarze. Nie zawsze...