Jagiellonia była blisko fantastycznego powrotu w europejskich pucharach. Ostatecznie po emocjonującej dogrywce wygrała 4:2 na wyjeździe z Fiorentiną i zabrakło jej jednego gola do awansu. Po regulaminowym czasie gry Białostoczanie prowadzili 3:0 po trzech trafieniach nastoletniego Bartosza Mazurka. W dogrywce stracili dwa gole, jednak dzielnie walczyli. Zabrakło im czasu, skuteczności i odrobiny szczęścia. Pokazali charakter i wielkie serca, honorowo żegnając się z Ligą Konferencji UEFA.
Po pierwszym meczu Białostoczan skazywano na pożarcie
Rywalizacja Jagiellonii z Fiorentiną w fazie play-off Ligi Konferencji UEFA 2025/2026 rozpoczęła się w stolicy Podlasia. Niestety 19 lutego gospodarze nie wykorzystali swojej szansy i przegrali u siebie 0:3. Włosi wypracowali solidną zaliczkę i mieli autostradę do awansu. Przed rewanżem mało kto dawał jakiekolwiek szanse Jagiellonii na odrobienie strat. Wydawało się, że ekipa z Białegostoku jedzie po lepszą grę i honorowe pożegnanie z Europą.
Fantastyczna gra i ambitna walka. Do awansu zabrakło tak niewiele
Trener Adrian Siemieniec zapowiadał, że nie jedzie do Toskanii na wakacje i nie rzucał słów na wiatr. Jego Jagiellonia we Florencji grała fantastycznie i ofiarnie. Od pierwszych minut rewanżu przejęła piłkę i była stroną dyktującą warunki gry. Pierwsze efekty przyszły w 23. minucie meczu. Bartosz Mazurek wbiegł w pole karne i wyprowadził Jagiellonię na prowadzenie. W kolejnych minutach Białostoczanie kontynuowali dobrą grę, co zaowocowało golem na 2:0 w trzeciej minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Znów trafił Mazurek i w Białymstoku odżyły nadzieje na awans.
Druga połowa rozpoczęła się dla Dumy Podlasia fantastycznie. Hat-tricka skompletował Bartosz Mazurek. W 49. minucie wykorzystał drugą asystę Afimico Pululu w tym meczu i zrobiło się 3:0. Jagiellonia sensacyjnie odrobiła straty z pierwszego spotkania. Wynik ten utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry. Doszło do dogrywki. Niestety ta nie ułożyła się po myśli polskiego zespołu.
W 107. minucie bramkę dla Fiorentiny strzelił Nicolo Fagioli. Kilka minut później do własnej siatki trafił Taras Romanczuk i było 3:2. Białostoczanie znaleźli się w bardzo trudnym położeniu, jednak nie składali broni. Dzielnie walczyli do końca. W 118. minucie nadzieje przywrócił Jesus Imaz. W końcówce z boiska wyleciał jeszcze Bernardo Vital. Niestety, zabrakło jednej bramki. Jagiellonia była blisko historycznego comebacku w europejskich pucharach. Do Polski piłkarze z Białegostoku wrócą z podniesionymi głowami. Pokazali charakter i doskonale zareklamowali Ekstraklasę.
Fiorentina – Jagiellonia 2:4 po dogrywce (0:2, 0:1)
Białostoczanie walczą o mistrzostwo Polski
Po odpadnięciu z europejskich pucharów piłkarze Jagiellonii Białystok mogą skupić się na walce o mistrzostwo Polski. Na kilkanaście kolejek przed końcem prowadzą w ligowej tabeli i mają nieznaczną przewagę nad głównymi konkurentami. Walka o tytuł zapowiada się niezwykle emocjonująco, a już w niedzielę 1 marca Jagiellonię czeka bardzo ważny mecz. Przed własną publicznością Duma Podlasia podejmie znajdującą się w strefie spadkowej Legię Warszawa. Czy Adrian Siemieniec w krótkim czasie odbuduje morale drużyny i przygotuje ją fizycznie na kolejne wyzwanie?



















































