Raków Częstochowa przegrał 1:2 z Fiorentiną i żegna się z rozgrywkami Ligi Konferencji UEFA na etapie 1/8 finału. Częstochowianie ambitnie walczyli na stadionie w Sosnowcu i prowadzili 1:0. Później jednak rywale doprowadzili do wyrównania. W doliczonym czasie gry goście zdobyli zwycięską bramkę, wykorzystując pustą bramkę po wyjściu bramkarza Rakowa na ofensywny stały fragment gry.
Częstochowianie musieli gonić wynik
Pierwszy akord tej rywalizacji miał miejsce przed tygodniem we Florencji. Raków przegrał wyjazdowe starcie z Fiorentiną, choć przez około dwie minuty cieszył się z prowadzenia. Wówczas skończyło się 1:2, co oznaczało konieczność odrabiania strat w roli gospodarza. Ze względu na ograniczenia infrastrukturalne Raków kolejne swoje spotkanie w europejskich pucharach rozgrywał na stadionie ArcelorMittal Park w Sosnowcu.
Ambitna walka i stracona szansa na sensacyjny wynik
Spotkanie w Sosnowcu rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Przy piłce dłużej utrzymywali się piłkarze Fiorentiny, choć nie przekładało się to na sytuacje strzeleckie. Z drugiej strony podopieczni Łukasza Tomczyka również nie zagrozili poważniej bramce rywali. W takich okolicznościach minęła pierwsza połowa, która zakończyła się bezbramkowym remisem. W przerwie piłkarze Rakowa nie próżnowali, ponieważ na drugą połowę wyszli wyraźnie bardziej zmotywowani.
Druga połowa zaczęła się fantastycznie. Już w 46. minucie z piłką w pole karne wpadł Karol Struski i strzałem przy bliższym słupku wyprowadził Medaliki na prowadzenie 1:0. W tym momencie stan rywalizacji w dwumeczu został wyrównany. Zabrakło jednak pójścia za ciosem. Gra się uspokoiła i Fiorentina ruszyła do bardziej zdecydowanych ataków. To przyniosło skutek w 69. minucie, gdy strzałem zza pola karnego popisał się Cher Ndour, który doprowadził do remisu 1:1. Podobnie było tydzień wcześniej we Florencji. W 84. minucie serca kibiców Rakowa zabiły mocniej. W polu karnym rywali padł Jonatan Braut Brunes i sędzia wskazał na rzut karny. Po analizie VAR cofnął swoją decyzję i ukarał Norwega żółtą kartką. Raków próbował do końca, jednak brakowało dobrych okazji. W doliczonym czasie gry Oliwier Zych opuścił bramkę i wbiegł w pole karne rywali na stały fragment gry. To wykorzystali Włosi, którzy przejęli piłkę i Marin Pongracic trafił do pustej siatki, ustawiając wynik na 2:1 dla Fiorentiny.
Raków – Fiorentina 1:2 (0:0)
Częstochowianie skupią się na krajowym podwórku
Raków Częstochowa osiągnął najlepszy wynik w europejskich pucharach w historii klubu. Po odpadnięciu w 1/8 Ligi Konferencji UEFA Medaliki mogą skupić się na krajowym podwórku. Pozostają w grze o mistrzostwo Polski oraz są w półfinale Pucharu Polski. Wciąż mają szansę na dublet. Czy gracze prowadzeni przez Łukasza Tomczyka staną na wysokości zadania i ponownie zameldują się w Europie? Wszystko rozstrzygnie się już w maju.



















































