GKS Katowice przegrał 1:2 na wyjeździe ze słowacką Żyliną w pierwszym meczu II rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Choć to polski zespół wyszedł na prowadzenie już w 6. minucie meczu, to jednak później lepsze wrażenie sprawiali Słowacy. Żylina zasłużenie wygrała 2:1, jednak ostatnie 15-20 minut w wykonaniu podopiecznych Rafała Góraka napawa optymizmem przed rewanżem. Sprawa awansu nie jest jeszcze rozstrzygnięta.
GKS Katowice wraca do Europy po ponad dwóch dekadach przerwy
Poprzedni sezon był najlepszy od lat w wykonaniu piłkarzy GKS-u Katowice, dzięki czemu w ostatnich sekundach decydującej kolejki Ekstraklasy zapewnili sobie awans do europejskich pucharów. Wracają do nich po ponad dwóch dekadach przerwy. Poprzedni raz Katowiczanie występowali w Europie w sezonie 2003/2004, gdy jednak sensacyjnie przegrali w eliminacjach do Pucharu UEFA z macedońską drużyną Cementarnica Skopje. Tym razem ma być zdecydowanie lepiej.
Ze Słowacji wracają z jednobramkową stratą
Walkę w eliminacjach do Ligi Konferencji piłkarze GKS-u Katowice rozpoczęli w słowackiej Żylinie, gdzie tamtejszy klub prowadzi doskonale znany z boisk Ekstraklasy Pavol Stano. Żylina była w lepszej sytuacji, ponieważ miała za sobą już dwa mecze o stawkę w eliminacjach do Ligi Europy, gdzie po zaciętej rywalizacji odpadła z Hajdukiem Split. Dla Katowiczan było to oficjalne otwarcie tego sezonu.
Spotkanie rozpoczęło się kapitalnie dla GKS-u. Już w szóstej minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego wykorzystał Lukas Klemenz i z bliskiej odległości umieścił piłkę w siatce. Katowiczanie wyszli na prowadzenie, jednak po chwili znaczną przewagę w posiadaniu piłki zyskali rywale. Gracze Żyliny kreowali kolejne sytuacje. Do wyrównania doprowadzili w 27. minucie, gdy rzut karny na gola zamienił Miroslav Kacer. Powtórki pokazały, że Lukas Klemenz nie faulował, jednak sędziowie nie mogli skorzystać z VAR i polski klub został skrzywdzony. Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy.
Po zmianie stron rosła przewaga Żyliny, która stwarzała sobie dogodne sytuacje. Niestety już w 47. minucie zrobiło się 2:1. Gabriel Kobylak odbił piłkę przed siebie, a tam z bliska do siatki dobił ją Timotej Hranica. Przez kolejne kilkanaście minut piłkarze GKS-u kilkukrotnie ratowali się z opresji. W końcu trener Rafał Górak dokonał zmian, które wpłynęły pozytywnie na grę zespołu. Ostatnie 15-20 minut to już wyraźna przewaga GKS-u. Zabrakło jednak konkretów i Katowiczanie wracają do Polski z wynikiem 1:2 i u siebie muszą odrabiać straty.
Żylina – GKS Katowice 2:1 (1:1)
Rewanż zapowiada się emocjonująco
Spodziewamy się tego, że przed własną publicznością GKS Katowice zagra zdecydowanie lepiej. Podopieczni trenera Rafała Góraka muszą gonić wynik i od pierwszej minuty będą chcieli przejąć inicjatywę na boisku. Nie zabraknie im motywacji, co zwiastuje emocje i walkę o każdą piłkę. Sprawa awansu jest otwarta i Katowiczan stać na zameldowanie się w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 30 lipca w Katowicach.






































