Iwo Baraniewski przegrał na punkty z Amerykaninem Alonzo Menifieldem, doznając pierwszej porażki w UFC. Walka odbyła się na gali UFC 331 w Crypto.com Arena w Los Angeles w USA. Starcie otwierało kartę główną wydarzenia. Polak był faworytem, jednak na pełnym dystansie musiał uznać wyższość Amerykanina, który nieco lepiej zniósł walkę kondycyjnie. Menifield wygrał niejednogłośną decyzją sędziów.
Baraniewski liczył na czwarte zwycięstwo pod egidą UFC
W ostatnich miesiącach Iwo Baraniewski (9-1-0, 7 KO, 2 Sub) wyrósł na jedną z polskich nadziei w organizacji UFC. Z przytupem wszedł do najlepszej organizacji MMA na świecie i odniósł trzy efektowne zwycięstwa. Ostatni raz oglądaliśmy go w czerwcu 2026 roku, gdy na gali w Las Vegas w 1. rundzie znokautował Juniora Tafę (7-6-0, 7 KO). Liczył na kolejne zwycięstwo i wydawał się faworytem pojedynku z doświadczonym Alonzo Menifieldem (19-6-1, 11 KO, 3 Sub).
Pierwszy pojedynek na pełnym dystansie i pierwsza porażka Baraniewskiego w UFC
Walka Iwo Baraniewskiego z Menifieldem od początku trzymała w napięciu. W 1. rundzie przewagę miał Polak. Po kilku mocnych wymianach w stójce to on sprowadził pojedynek do parteru. W tej płaszczyźnie Baraniewski zdobył dosiad i zaszedł za plecy rywala. Dominował, jednak nie udało mu się zapiąć techniki kończącej. W 2. rundzie ponownie oglądaliśmy efektowne wymiany w stójce. Coraz lepiej znosił to Amerykanin, który korzystał z doświadczenia i umiejętnie rozłożył siły na dłuższy dystans. Z czasem na twarzy Baraniewskiego widać było zmęczenie, a jego akcje straciły na dynamice, co umiejętnie wykorzystywał Menifield.
Wydaje się, że po dwóch rundach mieliśmy remis. Decydowało trzecie starcie. Jego tempo było niższe niż w dwóch poprzednich. Baraniewski ograniczył się do sporadycznych ataków, jednak dość szybko udało mu się sprowadzić walkę do parteru. Rywal szybko wstał i coraz więcej czasu obaj zawodnicy spędzali w klinczu pod siatką, a sędzia kilka razy przerywał pojedynek ze względu na brak aktywności. W samej końcówce Menifield wyprowadził kilka cennych ciosów, co zostało w pamięci sędziów. Walka trwała na pełnym dystansie. Decydowali sędziowie i niejednogłośnie wskazali na Amerykanina (2x 29-28, 28-29), choć równie dobrze to Polak mógł zostać zwycięzcą.
Co dalej z Baraniewskim?
Iwo Baraniewski doznał pierwszej porażki pod egidą UFC. Teraz przed nim czas na odpoczynek i już niedługo poznamy kolejne plany organizacji wobec polskiego fightera. Pokazał się już z dobrej strony i wciąż może liczyć na mocne walki. Porażka to zimny prysznic i okazja do wyciągnięcia wniosków, co ma zaprocentować w przyszłości. Polak liczy na to, że utrzyma się w TOP 15 rankingu UFC w wadze półciężkiej.





































































