Lech Poznań efektownie wygrał 4:1 na wyjeździe z duńskim Aarhus na otwarcie rywalizacji w II rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Spotkanie ułożyło się kapitalnie dla mistrzów Polski. Już do przerwy prowadzili 2:0 i grali z przewagą jednego piłkarza. Po zmianie stron nie ustrzegli się błędów, jednak w porę opanowali sytuację i odnieśli przekonujące zwycięstwo. Dzięki temu podopieczni Nielsa Frederiksena są już o włos od awansu do kolejnej rundy.
Czy to będzie historyczny sezon Lecha?
W maju Lech Poznań świętował drugie mistrzostwo Polski z rzędu. Niedługo później rozpoczęły się przygotowania do kampanii w europejskich pucharach. Sztab szkoleniowy na czele z trenerem Nielsem Frederiksenem zmienił styl przygotowań względem poprzedniego sezonu. Do tego mistrzowie Polski zachowali trzon zespołu oraz dokonali kilku wzmocnień, chcąc powalczyć o historyczny awans do Ligi Mistrzów. Czy po latach uda się spełnić marzenia pokoleń kibiców Kolejorza?
Mistrzowie Polski znokautowali mistrzów Danii
Już po losowaniu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów wskazywano na trudny los mistrzów Polski. Na tym etapie trafili bowiem na mistrza Danii, czyli Aarhus. Rywalizacja zapowiadała się na wyrównaną i trudno było o wskazanie faworyta.
Spotkanie w Danii rozpoczęło się od wzajemnego badania sił. Kolejorz w kilku sytuacjach musiał ratować się przed własną bramką, jednak z czasem zyskiwał kontrolę nad przebiegiem gry. W 29. minucie Radosław Murawski przejął piłkę i zagrał ją do Mikaela Ishaka. Kapitan Kolejorza pięknym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził Lecha na prowadzenie 1:0. Zaledwie sześć minut później ręką poza polem karnym zagrał bramkarz Jesper Hansen. Sędzia po analizie VAR pokazał mu czerwoną kartkę i Lech grał w liczebnej przewadze. Jeszcze przed przerwą mistrzowie Polski podwyższyli na 2:0 za sprawą Patrika Walemarka.
Spodziewaliśmy się, że w drugiej połowie piłkarze Lecha będą mieli wszystko pod kontrolą. Nieoczekiwanie jednak Kolejorz się cofnął i na coraz więcej pozwalali sobie gospodarze. To zemściło się w 55. minucie, gdy gola kontaktowego strzelił Kristian Arnstad. Chwilę później Aarhus miało kolejną dobrą okazję. Punktem zwrotnym w drugiej połowie było piękne uderzenie obrońcy Terry’ego Yegbe z 61. minuty. Nowy obrońca Lecha popisał się strzałem z daleka i zdjął pajęczynę z bramki Madsa Christiansena. Cztery minuty później Lech prowadził już 4:1 po drugim trafieniu Walemarka. Takim wynikiem skończyło się to spotkanie.
Aarhus GF – Lech Poznań 1:4 (0:2)
Czy rewanż będzie formalnością?
Zwycięstwo 4:1 na wyjeździe to solidna zaliczka przed rewanżem na własnym stadionie. Lech jest już jedną nogą w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Wyeliminowanie Aarhus oznaczać będzie minimum grę w fazie ligowej Ligi Konferencji. Oczywiście Kolejorz liczy na więcej. W środę 29 lipca przed własną publicznością chce dopełnić formalności i zameldować się w kolejnej rundzie. Jeżeli nie stanie się nic nieoczekiwanego, to Lech zagra w III rundzie i tam zmierzy się z azerskim Sabahem Baku lub fińskim KuPS Kuopio. Pierwsze spotkanie tych drużyn zakończyło się wynikiem 1:0 na korzyść Sabahu, w którym gra Tymoteusz Puchacz.


























