Jagiellonia Białystok wygrała u siebie 4:0 z gruzińską Iberią Tbilisi i dobrze rozpoczęła rywalizację w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Białostoczanie są o krok od historycznego awansu do fazy ligowej tych drugich co do ważności rozgrywek pucharowych na Starym Kontynencie. Choć w meczu z Iberią nie uniknęli błędów, to jednak zachowali czyste konto i na wyjazd pojadą z zaliczką czterech bramek.
Jagiellonia była faworytem i chciała to udowodnić
Biorąc pod uwagę doświadczenie, historię występów w europejskich pucharach oraz potencjał kadrowy, faworytem tego dwumeczu od początku była Jagiellonia. Do tego w poprzedniej rundzie wyeliminowała wielkie Glasgow Rangers, co wiele znaczy w europejskiej piłce nożnej. Białostoczanie mieli szczęście w losowaniu i w decydującej rundzie eliminacji do Ligi Europy trafili na niżej notowaną Iberię Tbilisi z Gruzji, dla której sama obecność na tym etapie rozgrywek jest wielkim sukcesem. Wystarczyło udowodnić swoją przewagę na boisku.
Jagiellonia grała zrywami. To wystarczyło do efektownego 4:0
Zgodnie z oczekiwaniami stadion w Białymstoku wypełnił się po brzegi. Kibice jednak mogli przecierać oczy ze zdumienia, ponieważ w pierwszych minutach lepsze wrażenie sprawiali goście. Gracze Iberii kilkukrotnie zmusili Sławomira Abramowicza do interwencji. Do tego obrońcy popełniali błędy, a jeden z nich zakończył się żółtą kartką dla Yuki Kobayashiego.
Uspokojenie przyszło po około 20 minutach. Od tego momentu w pierwszej połowie dominowali już gospodarze. Na pierwszego gola czekaliśmy do 34. minuty. Sędzia podyktował rzut karny za faul na Abgonifo i do piłki podszedł Jesus Imaz. Pierwszy strzał obronił bramkarz Giorgi Makaridze, jednak sędzia nakazał powtórzyć rzut karny, ponieważ rywale zbyt szybko wbiegli w szesnastkę. Tym razem doświadczony Hiszpan się nie pomylił i było 1:0. W doliczonym czasie gry na 2:0 podwyższył Jeremy Abgonifo po dwójkowej akcji rozegranej z Norbertem Wojtuszkiem.
Po zmianie stron znów jako pierwsza zaatakowała Iberia, tworząc zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Abramowicza. W 62. minucie było jednak 3:0. Rzut wolny z bocznej strefy boiska wykonał Guilherme Montoia, a w polu karnym niefortunnie interweniował Ibrahim Alhassan i skierował piłkę do własnej bramki. Później Jagiellonia cofnęła się do defensywy, co chcieli wykorzystać goście. Kilkukrotnie byli blisko strzelenia gola. W końcówce piłka po strzale Eldara Kulijewa odbiła się od poprzeczki, jednak graczom Jagi sprzyjało szczęście. W doliczonym czasie gry wynik na 4:0 pięknym strzałem z dystansu ustalił Sergio Lozano.
Jagiellonia Białystok – Iberia Tbilisi 4:0 (2:0)
Rewanż powinien być formalnością
Jagiellonia na wyjazdowy mecz pojedzie z zapasem czterech bramek. Rewanż powinien być formalnością, jednak nie można lekceważyć rywala. Białostoczanie są bardzo blisko historycznego awansu do fazy ligowej Ligi Europy. Do tej pory nigdy nie grali w tych rozgrywkach. Rewanż odbędzie się w czwartek 27 sierpnia, w Tbilisi.




























