Najważniejsi polscy piłkarze za granicą. Kto osiągnął najwięcej?

Strona głównaPiłka nożnaPiłkarze za granicąNajważniejsi polscy piłkarze za granicą. Kto osiągnął najwięcej?

Jeśli polski piłkarz chce coś osiągnąć, musi wyjechać za granicę. To rzecz niezmienna już od wielu lat.  W historii zdarzały się jednostki, które podniosły w geście triumfu niejedno trofeum w zagranicznych ligach. O kim mowa? Oto najważniejsi polscy piłkarze, którzy osiągali zagraniczne sukcesy!

Robert LEWANDOWSKI – Borussia Dortmund (2010-14), Bayern Monachium (2014 – ciągle gra)

Ten pan jest stałym elementem każdego podsumowania, zawierającego jakiekolwiek polskie sukcesy. Nikt nigdy nie osiągnął tyle, co Robert Lewandowski – zarówno na płaszczyźnie klubowej, jak i indywidualnej. “Lewy” poczuł smak aż 9 mistrzostw Niemiec, a tylko kwestią czasu jest, aż podniesie kolejne patery przyznawane za zwycięstwo w tej czołowej lidze świata. Kolekcjonowanie trofeów rozpoczął już w Borussii Dortmund. Tam – razem z Łukaszem Piszczkiem i Jakubem Błaszczykowskim — dokonał rzeczy pozornie niemożliwej, gdy pod wodzą trenera Juergena Kloppa drużyna BVB dwa razy z rzędu wygrywała Bundesligę.

Kolejne tytuły mistrza zdobywał już po transferze do Bayernu w 2014 roku, który zasiadł na tronie po Borussii  i prędko z niego nie zejdzie. Oprócz tego Lewandowski ma w swojej drużynowej gablocie: 4 Puchary Niemiec, 6 Superpucharów Niemiec, a także najcenniejszy z całej stawki – puchar Ligi Mistrzów. W 2020 roku Bayern sięgnął zresztą po niezwykle trudną do zdobycia potrójną koronę, w czym “Lewy” miał swój wielki udział. Zwycięstwo Champions League otworzyło Lewandowskiemu i spółce drogę do triumfu w walce o Superpuchar Europy i Klubowe Mistrzostwo Świata, które rzecz jasna zostały zdobyte przez Bawarczyków.

A osiągnięcia indywidualne? Tego zliczyć nie sposób! Został dwukrotnie najlepszym piłkarzem roku według FIFA, 6 razy zakładał na głowę koronę króla strzelców Bundesligi, będąc też najlepszym strzelcem czy szerzej – napastnikiem świata. Jego bramkowe rekordy można mnożyć i dzielić na wszystkie sposoby. W 2021 roku pobił chociażby słynne osiągnięcie legendarnego Gerda Muellera i zdobył w jednym sezonie Bundesligi aż 41 bramek! Teraz może tę granicę tylko przesunąć…

Krzysztof WARZYCHA – Panathinaikos Ateny (1989-2004)

Obecnie można odnieść wrażenie, że coraz mniej osób zdaje sobie sprawę z fenomenu “Gucia” Warzychy. Urodzony w Katowicach piłkarz nie wyjechał bowiem do ligi, która rozpala największe piłkarskie emocje, choć gorącej atmosfery na pewno jej nie brakuje. Polak swoje najlepsze piłkarskie lata przeżywał bowiem w Grecji. Wychowanek Ruchu Chorzów jest w Helladzie uznawany za prawdziwą legendę, cieszy się ogromnym szacunkiem i bez zastanowienia jest wymieniany jako jeden z najlepszych nie tylko obcokrajowców, ale w ogóle piłkarzy ligi greckiej!

Słynny Panathinaikos zapłacił za niego milion marek i kupił sobie w ten sposób 390 występów (choć niektórzy podają, że nawet ponad 500). Wśród obcokrajowców to liczba największa, tak samo jak Warzycha ma na koncie największą liczbę bramek dla ateńskiego klubu.Tutaj również cyfry są różne, choć najbliżej prawdy zdaje się być szacunek 288 trafień. Popularny “Gucio” zdobył z Panathinaikosem 5 mistrzostw Grecji, 5 Pucharów Grecji, 2 Superpuchary Grecji, a 3-krotnie zostawał królem strzelców tamtejszej ekstraklasy. Dla kibiców jest prawdziwym idolem, więc nic dziwnego, że postanowił na stałe osiąść w Grecji.

Jakub BŁASZCZYKOWSKI – Borussia Dortmund (2007-16)

Czy mógł zdobyć więcej trofeów? Mógł. Czy mógł rozegrać więcej spotkań dla Borussii? Zdecydowanie. Sęk w tym, że w przypadku Błaszczykowskiego wielkim problemem było zdrowie, ale nawet mimo wielokrotnie powtarzających się problemów polski skrzydłowy trafił do serc kibiców Borussii Dortmund. W BVB stał się pełnoprawną gwiazdą europejskiego formatu. Niewielu piłkarzy klubu z Zagłebia Ruhry cieszyło się taką sympatią, jak Kuba, który kilka lat musiał czekać, aż Niemcy nauczą się wymawiać jego skomplikowane nazwisko. 

W żółto-czarnych barwach sięgał po 5 tytułów – 2 mistrzostwa Niemiec, 2 Superpuchary i 1 Puchar Niemiec. Zagrał też w słynnym finale Ligi Mistrzów w 2013 roku, kiedy na Wembley Borussia zmierzyła się z Bayernem. W 253 meczach dla Dortmundu zawsze pokazywał klasę, charakter, zaangażowanie i pasje, co kibice z górniczego regionu szczególnie cenili. Mało który Polak może bowiem poszczycić się tym, że niemieccy raperzy poświęcają mu całe dziękczynne utwory…

Mariusz LEWANDOWSKI – Szachtar Donieck (2001-10)

Na Ukrainie nie każdy Lewandowski sugeruje Roberta. Bowiem nieco przed napastnikiem w Europie z tym nazwiskiem był kojarzony defensywny pomocnik. Pochodzący z Legnicy Mariusz w wieku 22 lat powędrował do Szachtara, gdzie stał się jedną z klubowych legend. Okres spędzony w Doniecku określił jako najlepszy w swoim życiu, a sam klub pamięta o nim do teraz, co pokazał m.in. składając mu urodzinowe życzenia w mediach społecznościowych.

Lewandowski zagrał dla Szachtara 275 razy. Mistrzem Ukrainy zostawał 5 razy, dorzucił do tego 3 Puchary i 1 Superpuchar Ukrainy. W 2009 roku wraz z drużyną zamknął historię Pucharu UEFA – przekształconego potem w Ligę Europy – kiedy wraz z Szachtarem sensacyjnie pokonał Werder Brema. W Doniecku jest dzięki temu wszystkiemu mocno ceniony do dzisiaj. Otrzymał tytuł Zasłużonego Mistrza Sportu Ukrainy, został odznaczony ukraińskim Orderem za Odwagę, a także kibice wybrali go do jedenastki wszechczasów.

Zbigniew BONIEK – Juventus (1982-85), Roma (1985-88)

Ani Juventus, ani Roma szczególnie nie wspominają “Zibiego” w swoich annałach, co nie oznacza, że jest przez nich lekceważony. W obu klubach grał po 3 lata, w związku z czym uwaga fanów i historyków skupia się na innych graczach, co jednak nie tyczy się Włoch jako ogółu. Bo w Italii Boniek jest bardzo ciepło wspominany i szanowany. Wyrobił tam sobie zresztą mnóstwo kontaktów (m.in. z Michelem Platinim), co pomogło mu zarówno podczas prezesury w Polskim Związku Piłki Nożnej, jak i obecnie, gdy został wiceprezydentem UEFA.

Na boisku natomiast “Zibi” zgarnął to, co mógł. Mistrzostwo Włoch, Superpuchar UEFA, Puchar Zdobywców Pucharów, Puchar Mistrzów (czyli Ligę Mistrzów) oraz 2 Puchary Włoch (jedyne trofeum, jakie zdobył z Romą). Został zresztą pierwszym Polakiem, który sięgnął po ówczesną edycję Champions League. Boniek był także drugim polskim zawodnikiem po Kazimierzu Deynie, który dostał się na podium Złotej Piłki – co przecież także jest wyróżnieniem międzynarodowym. W 1982 roku był 3. w prestiżowym plebiscycie “France Football”. 

W ramach żartu można wspomnieć jeszcze o jednym osiągnięciu. Otóż na cześć “Zibiego” został nazwany urodzony w 1984 roku piłkarz z… Hondurasu. Oscar Boniek Garcia Ramirez, który wkrótce może zostać drugim zawodnikiem w liczbie występów w reprezentacji swojego kraju!

Łukasz PISZCZEK – Borussia Dortmund (2010-21)

Ostatni ze słynnego polskiego tria z Dortmundu, które zdobyło 2 mistrzostwa Niemiec w 2011 i 2012 roku. “Piszczu” w Dortmundzie zasiedział się jednak najdłużej, dorzucił do tego jeszcze 3 Puchary Niemiec i 3 Superpuchary, również stając się ikonom kibiców. Przez pewien moment był też Polakiem z największą liczbą występów w Bundeslidze.

Za czasów Juergena Kloppa Piszczka uważano za czołowego prawego obrońcę świata. Ba, dyskutowano nawet, czy aby nie jest najlepszy. Przez kilka sezonów Bundesligi rywalizował o miano najlepszego na swojej pozycji z legendarnym Philippem Lahmem z Bayernu, jednym z topowych bocznych defensorów w historii futbolu. 

Gdy szczyt swojej rywalizacji przeżywały Barcelona z Realem, nadając trendy światowej piłce nożnej, “Piszcza” bardzo poważnie łączono właśnie z klubem z Madrytu. W swoich szeregach chciał go Jose Mourinho, by Polak był przeciwwagą dla rozpędzonego Daniego Alvesa, który czarował wówczas w Katalonii. Piszczek potwierdził, że takie zainteresowanie istniało, ale nigdy nie pojawiła się żadna bezpośrednia oferta.

Józef MŁYNARCZYK – Porto (1986-89)

Kto wie, co by było, gdyby Młynarczyk trafił do Porto wcześniej. A tak portugalski gigant był ostatnim klubem w karierze golkipera, którą ten w znakomitej większości spędził jednak w Polsce. Na wyjazd zdecydował się w wieku 31 lat, a po dwóch latach w Bastii trafił właśnie nad Atlantyk. Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Młynarczyk – choć krótko – walnie przyczynił się do poszerzenia gabloty z trofeami “Smoków”.

W ‘86 i ‘88 zdobył krajowe mistrzostwo, dorzucił do tego Puchar i Superpuchar Portugalii. Co jednak ważniejsze, w 1987 roku zdobył z Porto Puchar Europy, dzięki czemu wraz z zespołem mógł też dopisać do listy trofeów Puchar Interkontynentalny oraz Superpuchar UEFA. Choć “Smokiem” był przez krótki czas i nigdy przed kamery się nie pchał, kibice Porto doskonale go pamiętają. Nie tak dawno o zdjęcie z Młynarczykiem prosił nawet sam Iker Casillas, legenda Realu Madryt, który karierę kończył właśnie w portugalskim klubie.

Jerzy DUDEK – Liverpool (2001-07)

Legendą Liverpoolu raczej go nazwać nie można, ale faktem jest, że miał na Anfield kilka udanych wspomnień i momentów. W końcu zagrał w jego barwach blisko 200 razy. Sięgnął po Puchar i 2 Superpuchary Anglii, Puchar Ligi Angielskiej, ale zdecydowanie największym jego sukcesem był pamiętny triumf w Lidze Mistrzów, w Stambule, w 2005 roku.

Milan prowadził do przerwy z Liverpoolem 3:0 i wydawało się, że jest już – mówiąc potocznie – “po ptokach”. Anglicy w drugiej połowie doprowadzili jednak do wyrównania, a po dogrywce doszło do rzutów karnych, w których swój show dał właśnie polski bramkarz. “Dudek dance” na linii bramkowej przeszedł do historii, jako jeden z najbarwniejszych elementów w kronikach Champions League. Golkiper skutecznie rozpraszał Włochów, obronił kilka karnych i stał się bohaterem Liverpoolu oraz kolejnym Polakiem, który wygrał Ligę Mistrzów! Potem jego kariera nieco wyhamowała, ale pamięci roku 2005 nikt już Dudkowi nie odbierze.

Tomasz WAŁDOCH – Schalke (1999-06)

249 meczów w Bundeslidze nie bierze się znikąd. Chociaż Wałdoch nigdy nie zdobył mistrzostwa Niemiec, był bardzo blisko dokonania tego osiągnięcia.. Oczywiście miało to miejsce w Schalke, gdzie razem z innym Polakiem – Tomaszem Hajtą – byli filarami linii defensywnej drużyny z Gelsenkirchen. Solidna forma stopera z Gdańska przyczyniła się do zdobycia z Schalke dwóch trofeów – następujących po sobie Pucharów Niemiec w 2001 i 2002 roku. Hajto również po nie sięgnął, ale jego w osobnej kategorii wymieniać tutaj nie będziemy – bo Wałdoch zagrał w Bundeslidze więcej spotkań.

Artur BORUC – Celtic Glasgow (2005-10)

W ubiegłym stuleciu liga szkocka była co prawda silniejsza niż w obecnych czasach, ale to nie znaczy, że można lekceważyć sukcesy Artura Boruca. Golkiper trafił na okres wzmożonej rywalizacji duopolu z Glasgow – Celtic vs Rangers. Historyczna rywalizacja odbywa się tam na wielu płaszczyznach, a Boruc świetnie się w nią wpisał. Dzięki swojemu charakterowi mocno identyfikował się ze swoim zespołem i nieraz zirytował swoim zachowaniem fanów Rangersów.

Oprócz tego walnie przyczynił się do sportowych wyników klubu. Przez trzy lata z rzędu zdobywał tytuł mistrza Szkocji (2006-08), dorzucił do tego Puchar Szkocji oraz 2 Puchary tamtejszej Ligi. Warto też wspomnieć, że razem z Borucem po te trofea sięgnął polski napastnik, Maciej Żurawski, który grał jednak w Celtiku krócej i mniej.

Wojciech SZCZĘSNY – Arsenal (2010-15), Juventus (2017 – ciągle gra)

Arsenal ściągnął “Szczenę” jako nastolatka, wychował, pielęgnował, uczył, rozwijał. Pierwszy mecz rozegrał tam w wieku 19 lat, ale regularnie zaczął grać dopiero nieco później, choć różnie z nim to w tym Londynie było. Ogólnie jednak dużo miał bardzo udanych występów, a jego licznik zatrzymał się na 181 grach dla “Kanonierów”. Efekty? 2 Puchary i 1 Superpuchar Anglii oraz regularna gra w Lidze Mistrzów pod wodzą słynnego Arsene’a Wengera.

W pewnym momencie klub i piłkarz powiedzieli sobie dość, choć Polak zawsze podkreśla, że sercem nieustannie związany jest z Arsenalem. Lata 2015-17 spędził jednak w Romie, gdzie jego dyspozycja wróciła na właściwe tory. Na ławce Szczęsny posadził tam słynnego dziś Alissona Beckera, ale tytułów nie zdobył. We Włoszech robił to regularnie tylko Juventus i właśnie tam poszedł polski golkiper, by zastąpić w bramce legendarnego Gianluigiego Buffona. Jego poziomu raczej tam nie osiągnie, ale gablota z trofeami zaczęła się poszerzać. W taki więc sposób Wojciech Szczęsny dorzucił do dorobku: 3 mistrzostwa Włoch, 2 Puchary i 2 Superpuchary Italii. 

Grzegorz KRYCHOWIAK – Sevilla (2014-16), PSG (2016-17), Loomotiv Moskwa (2018-21)

Sportowa kariera pomocnika reprezentacji Polski jest bez wątpienia niezwykle barwna. Słynący ze swoich modowych zainteresowań Krychowiak zasłużył sobie jednak na to wszystko ciężkąpracą. Najlepszy okres przeżywał tak naprawdę w Sevilli, będąc jednym z bardzo nielicznych Polaków, którzy zaistnieli kiedykolwiek w lidze hiszpańskiej. Razem z drużyną z Andaluzji dwukrotnie zdobył Ligę Europy, gdzie szczególnie smakował mu triumf z 2015 roku, osiągnięty na stadionie w Warszawie, gdzie “Krycha” zdobył nawet jedną z bramek!

Potem przeniósł się do PSG, co okazało się jedną wielką sportową katastrofą – ale kilka trofeów do swojego CV dopisał. W 2017 roku zdobył Superpuchar i Puchar Francji, a także Puchar Ligi Francuskiej. Rok później formalnie sięgnął po kolejny Superpuchar, z tym że wówczas większość sezonu spędził na wypożyczeniu do angielskiego WBA. Wiadome było, że jego przygoda z Paryżem musi się skończyć, więc poszedł do moskiewskiego Lokomotivu, gdzie spisywał się świetnie. W efekcie dorzucił do swojej gabloty puchary z trzeciego kraju – 2 Puchary i 1 Superpuchar Rosji.

Maciej RYBUS – Lokomotiv Moskwa (2017 – ciągle gra)

Wspominając o Lokomotivie, nie można napomknąć o Rybusie. W grze co prawda często przeszkadzają mu kontuzje, ale jeśli jest zdrowy, najczęściej ma tam pewny plac do gry. Jak i Krychowiak zdobył Puchary i Superpuchar Rosji, ale osiągnął też to, na co “Krycha” się nie załapał – został mistrzem Rosji w 2018 roku.

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Memy vs. rzeczywistość, czyli kto Sportowcem Roku 2022?

Choć dopiero mamy wrzesień, to w świecie sportu wydarzyło się tak wiele, że nie może dziwić fakt dywagacji dotyczących tego, kto zgarnie tytuł Sportowca...

Mariusz Pudzianowski wróci do oktagonu KSW jeszcze w tym roku! Kto będzie przeciwnikiem?

Mariusz Pudzianowski po raz kolejny wejdzie do oktagonu podczas grudniowej gali KSW 77, która odbędzie się 17 grudnia w Gliwicach. Zawodnik sam potwierdził tę...