PGE Projekt Warszawa wygrał na wyjeździe 3:2 z belgijskim Haasrode Leuven, jednak miał nieoczekiwane problemy. Warszawianie grali z outsiderem grupy E, który do tej pory nie wygrał ani jednego seta. W tym meczu jednak to Belgowie wyszli na prowadzenie 2:1 i polski zespół musiał się sporo napocić, aby odwrócić losy rywalizacji i wygrać za dwa oczka. Dzięki temu PGE Projekt zajmuje drugie miejsce w tabeli, jednak o awans będzie trudno.
Warszawianie jechali do Belgii jako zdecydowany faworyt.
Przed rozpoczęciem tego meczu PGE Projekt Warszawa zajmował drugie miejsce w tabeli grupy E i walczył o jego utrzymanie. O ile pierwsza lokata zarezerwowana była dla włoskiego Lube Cvitanova, o tyle drugie miejsce gwarantuje grę w 1/8 finału, więc jest o co walczyć. Polacy byli faworytami wyjazdowego starcia z Haasrode Leuven. U siebie pewnie pokonali ten zespół 3:0. Do tego Belgowie nie wygrali do tej pory ani jednego seta w obecnej edycji Ligi Mistrzów. To dawało nadzieje na pewne zwycięstwo za trzy punkty.
Nieoczekiwane problemy z outsiderem grupy E
Początek meczu w Belgii układał się po myśli graczy prowadzonych przez trenera Kamila Nalepkę. W premierowej odsłonie szybko narzucili swoje warunki gry i odskoczyli na kilka punktów. Na tablicy wyników zrobiło się 11:15. W końcówce Warszawianie jeszcze przyspieszyli i pewnie zamknęli seta 25:18. Wtedy jednak nastąpił przełom i coś w grze polskiego zespołu się zablokowało, co umiejętnie wykorzystywali gospodarze.
W drugiej partii to Belgowie byli stroną dyktującą warunki gry. To oni prowadzili niemal przez cały set i skutecznie rozegrali końcówkę, wygrywając 25:22. Sensacyjnie potoczyła się trzecia partia. W niej Projekt prowadził już 15:9, jednak nie zdołał tego utrzymać. Warszawianie roztrwonili kilkupunktową przewagę i po szalonej końcówce to rywale wygrali 25:23. Zapachniało sensacją. Na szczęście siatkarze Projektu zareagowali najlepiej, jak mogli. Czwarta partia toczyła się pod ich dyktando. Tym razem zachowali koncentrację i wygrali 25:19. O losach pojedynku decydował tie-break. Ten był już popisem polskiej drużyny. Widać było, że siatkarze poczuli się zdecydowanie pewniej i efektownie wygrali 15:7, zamykając mecz 3:2. Najlepszym graczem spotkania wybrano Bartosza Bednorza.
Haasrode Leuven – PGE Projekt Warszawa 2:3 (18:25, 25:22, 25:23, 19:25, 7:15)
O awans nie będzie łatwo
W piątej kolejce grupy E nieoczekiwanie Montpellier HSC pokonało u siebie 3:2 Lube Cvitanova, co znacznie komplikuje sytuację Warszawian w kontekście walki o drugie miejsce i awans do 1/8 finału rozgrywek. Na zakończenie rywalizacji polski zespół pojedzie do Włoch i musi wygrać z faworytem, z którym u siebie przegrał 0:3. Jeżeli to się nie uda, to Warszawianie muszą liczyć na to, że Haasrode Leuven odniesie premierowe zwycięstwo i pokona u siebie Montpellier HSC. Ostatnią deską ratunku będzie zachowanie najlepszego bilansu spośród wszystkich zespołów z trzecich miejsc w swoich grupach. Warszawianie o awans będą drżeć do samego końca.


























































