Żan Tabak gwarancją wysokiej jakości. Czy Trefl Sopot odzyska dawny blask?

Strona głównaSiatkówkaŻan Tabak gwarancją wysokiej jakości. Czy Trefl Sopot odzyska dawny blask?

Przed obecnym sezonem władze Trefla Sopot podjęły ważną decyzję, że chcą włączyć się do walki o medale. W tym celu zwiększono budżet na zawodników, a przede wszystkim zatrudniono trenera wysokiej klasy, jakim jest Żan Tabak. Czy Chorwat przywróci klubowi z kurortu dawny blask? 

Trefl Sopot znaczy marka

Trefl Sopot, ten klub kojarzy chyba każdy, kto choć trochę orientuje się w realiach polskiej koszykówki. Obok Śląska Wrocław i Anwilu Włocławek, to właśnie Trefl był w XXI wieku zespołem, który dostarczał polskim kibicom najwięcej radości. W tym miejscu na pewno zaprotestują fani z Gdyni, ale to nie czas i miejsce, by rozstrzygać, co było pierwsze, jajko czy kura, czyli analizować skomplikowaną przeszłość trójmiejskiej koszykówki. Nie ulega wątpliwości, że powołany do życia w 1995 roku przez Kazimierza Wierzbickiego klub, od blisko trzech dekad stanowi o sile krajowego basketu. Wystarczy wspomnieć, że w tym czasie notował następujące sukcesy: 

  • pięć mistrzostw Polski (2004, 2005, 2006, 2007, 2008),
  • trzy wicemistrzostwa Polski (2002, 2003, 2012),
  • dwa brązowe medale (2001, 2014),
  • sześć Pucharów Polski (2000, 2001, 2006, 2008, 2012, 2013),
  • trzy Superpuchary Polski (2001, 2012, 2013)
  • finał Pucharu Mistrzów FIBA (2003),
  • dwukrotny awans do fazy Top16 Euroligi (2005, 2007).

Zwłaszcza ostatnia pozycja na powyższej liście ma szczególną wartość. Euroliga stanowi odpowiednik piłkarskiej Ligi Mistrzów. Awans do Top16 tych rozgrywek oznacza wyjście z grupy. Sukces z 2005 był pierwszym tego typu w historii polskiej koszykówki. By unaocznić rangę tamtego wyniku, warto wspomnieć, że Polska od dawna nie ma już swojego przedstawiciela w Eurolidze, a w pucharach niższej rangi także nie jest w stanie osiągnąć znaczących rezultatów. Trefl to nie tylko koszykówka seniorska.

Ambicją Kazimierza Wierzbickiego od zawsze było szkolenie młodzieży. Zbudowanie dobrze funkcjonującej struktury w tym zakresie zaowocowało workiem medali w młodszych kategoriach wiekowych oraz przede wszystkim wychowaniem zawodników, którzy odcisnęli swoje piętno na dziejach polskiej koszykówki. Myślisz Trefl Sopot – mówisz Filip Dylewicz i Adam Waczyński. To właśnie w klubie z kurortu rozwinęły się ich talenty. Jednak to tylko przykłady. Lista utytułowanych wychowanków jest znacznie dłuższa.

Ostatni sezon do zapomnienia 

Choć Trefl Sopot ma bogatą historię, to ta najnowsza nie jest pasmem sukcesów. Sopocianie ubiegły sezon ligowy zakończyli poza fazą play-off. Z bilansem 15 zwycięstw i 15 porażek uplasowali się na 10. miejscu. Nieco lepiej wiodło im się w rozgrywkach międzynarodowych, gdyż w FIBA Europe Cup dotarli do TOP16. W klubie zdają się mieć diagnozę przyczyn nieudanego sezonu.

W zeszłym sezonie kluczowy w moim przekonaniu okazał się zły podział środków na zawodników i brak odpowiednio dużej rezerwy na wypadek kontuzji, które nam się niestety zdarzyły. Dodatkowo młody trener, jakim wciąż jest Marcin Stefański, musiał mierzyć się ze zwiększonymi oczekiwaniami oraz łączyć grę w lidze i pucharach. Nie mieliśmy na tyle szerokiego składu, by sobie z tym poradzić. To odbiło się również na jakości procesu treningowego i ostatecznie było jednym z powodów niezadowalających wyników.

Tomasz Kwiatkowski, menadżer ds. sportowych Trefla Sopot, w rozmowie z portalem Sport1.pl
Żan Tabak gwarancją wysokiej jakości. Czy Trefl Sopot odzyska dawny blask?
FOT PIOTR MATUSEWICZ / PRESSFOCUS

Potrzebny fachowiec, by móc zrobić krok do przodu 

W Sopocie doskonale zdawali sobie sprawę, że jeśli marzą o ponownej grze o wysokie cele, to muszą zatrudnić trenera, który gwarantuje odpowiednią jakość szkoleniową i równolegle pomoże wprowadzić nowe standardy zarządzania. Te kryteria z pewnością spełnia Żan Tabak. Chorwat, dla którego jest to powrót nad morze po dziesięcioletniej przerwie. „Kiedy w 2012 roku Żan wyjeżdżał z Sopotu powiedziałem mu „do zobaczenia”. Wiedziałem, że jest materiałem na dobrego trenera, który w przyszłości osiągnie sukces i miałem nadzieję, że pewnego dnia wróci do naszego klubu. Teraz udało nam się do tego doprowadzić, z czego jestem bardzo zadowolony. Po ostatnim sezonie nie przystępowaliśmy do rozmów z uprzywilejowanej pozycji, jednak byliśmy zdeterminowani. Polecieliśmy do Hiszpanii, gdzie jasno przedstawiliśmy naszą sytuację, możliwości oraz wizję na kolejne lata funkcjonowania klubu. Wydaje mi się, że Żan to docenił i dlatego postanowił przyjąć naszą propozycję. Obie strony wiedzą, że osiągnięcie poszczególnych celów wymaga czasu, dlatego zdecydowaliśmy się na podpisanie długoterminowego kontraktu” – mówił Kazimierz Wierzbicki, właściciel i założyciel Trefla Sopot przy okazji podpisywania kontraktu.

Jednak, żeby tak się stało, w klubie musiały zajść pewne zmiany, także w sferze finansowej. Zawsze chcielibyśmy zatrudniać trenerów wysokiej klasy, z doświadczeniem i osiągnięciami, ale nie zawsze było to możliwe ze względów finansowych. Kilka lat temu ze względu na odejście znaczących sponsorów sytuacja finansowa klubu była na tyle niestabilna, że musieliśmy zrobić kilka kroków w tył. Co za tym idzie, nie mogliśmy wtedy zatrudnić trenerów, którzy będą wymagali zwiększonych nakładów na zespół. Z tego między innymi wynikały nasze wybory w poprzednich latach. Przed obecnym sezonem właściciel klubu, pan Kazimierz Wierzbicki podjął decyzję, że chce walczyć o coś więcej i stworzyć podwaliny pod sukces sportowy, który miałby być osiągnięty w perspektywie trzech najbliższych lat. Co za tym idzie, zdecydował o przeznaczeniu trochę większych środków na budowę drużyny. To przecież nie jest tak, że my w przeszłości nie wiedzieliśmy o tym, że jest ktoś taki jak Żan Tabak. Trenera wysokiej klasy trzeba przekonać, nie tylko odpowiednim wynagrodzeniem, ale przede wszystkim wizją sukcesu sportowego. Wyniki osiągane przez trenera w dużym stopniu zależą od jakości zawodników, jakimi dysponuje i z jakimi chce pracować. Takim zawodnikom też trzeba odpowiednio zapłacić. Trzeba mieć świadomość realiów finansowych, w jakich poruszaliśmy się w poprzednich sezonach. Trefl Sopot w ostatnich latach nie był klubem, który płacił wysokie kwoty. Płacił terminowo i wywiązywał się z podpisanych umów, natomiast w porównaniu do klubów, które odnosiły sukcesy w Polsce, były to dużo mniejsze pieniądze” – wyjaśnia z kolei Tomasz Kwiatkowski.

Czy jest szansa na dobry wynik już w tym sezonie? 

Choć zarówno trener, jak i władze klubu mówią o tym projekcie w perspektywie trzech najbliższych sezonów, to oczekiwania kibiców są takie, że nie po to zatrudniono szkoleniowca o tak uznanej marce, żeby czekać na wynik aż trzy lata. Trefl sezon zaczął świetnie. Długo znajdował się tuż za plecami liderującego Śląska Wrocław. Ostatnio przydarzyły mu się jednak dwie porażki z rzędu. Ma to związek z kontuzją kolana, jakiej doznał podstawowy środkowy, Wesley Gordon. Po jego powrocie drużyna powinna ponownie złapać odpowiedni balans. Kadra zespołu jest na tyle szeroka, że jest on w stanie wytrzymać trudy najważniejszych spotkań.

W klubie zdają się jednak twardo stąpać po ziemi, działając w myśl marketingowego hasła na ten sezon step by step.

My zainwestowaliśmy w pewien proces i będziemy się tego trzymać. Pierwszym celem jest awans do fazy play-off, bo tego nie zrobiliśmy rok temu. Oczywiście nie zamierzamy się na tym zatrzymywać. Chcemy za rok grać w pucharach. Uciekałbym od takiego łatwego sformułowania, że skoro wygraliśmy kilka meczów z rzędu (wywiad przeprowadzony po wygranym meczu w Zielonej Górze, przyp. red.), to znaczy, że musimy grać o medal, bo nie wiem, co się stanie za miesiąc. Cieszymy się, że zespół wygrywa, ale nie jesteśmy zadowoleni z gry, bo wiemy, jak dużo mamy jeszcze do poprawy. Najgorsze, co moglibyśmy teraz zrobić, to powiedzieć: tak, jesteśmy super zespołem, idziemy na mistrza. Naszym celem jest codzienna dobra praca, bo tylko ona może przynieść pożądane efekty.

Tomasz Kwiatkowski

Po tym, jak przed obecnym sezonem trenerem Trefla Sopot został Żan Tabak, klubowi działacze wysłali rywalom jasny sygnał: wracamy do gry o najwyższe cele. Chorwat nie znosi fuszerki na żadnym polu i z pewnością zrobi wszystko, żeby jego zespół osiągnął sukces. Zatem pytanie postawione w tytule nie powinno brzmieć czy, a kiedy Trefl Sopot odzyska dawny blask. Przy warunkach, jakie ponownie stworzył prezes Kazimierz Wierzbicki, jest to tylko kwestia czasu. 

Autor: Oskar Struk

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Fernando Santos nowym selekcjonerem Polski! Prezentacja we wtorek

Wtorek, 24 stycznia, godzina 13:00, Stadion Narodowy w Warszawie. To wtedy oficjalnie poznamy nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Wczoraj na jak wyszło, że będzie...

Polskie kluby koszykarskie znów chcą grać w Europie. Co daje rywalizacja w pucharach?

Tegoroczny sezon koszykarski jest wyjątkowy. Po raz pierwszy od lat większa grupa polskich drużyn przystąpiła do gry w europejskich pucharach. Choć wiedzie im się...