STS KOD PROMOCYJNY

50 lat „Scyzorów”. Korona Kielce powoli pięła się po piłkarskich szczeblach

Autor: Piotr Tomalski
Strona głównaPiłka nożnaEkstraklasa50 lat "Scyzorów". Korona Kielce powoli pięła się po piłkarskich szczeblach

Choć historia kieleckiej Korony nie jest tak bogata, jak choćby największych polskich klubów, tak mimo to można znaleźć w niej momenty szczególne i wyjątkowe. W końcu mówimy o drużynie, która po wejściu do Ekstraklasy praktycznie w ogóle z niej nie wypadła. A nawet miała sukcesy.

Fuzja wszystko zaczęła

W zasadzie historia kieleckiej ekipy sięga zdecydowanie dalej niż 1973 roku. To właśnie on został uznany za początek Korony, która powstała z połączenia dwóch innych kieleckich zespołów piłkarskich – SHL-u i Iskry. Ten drugi znany jest bardziej kibicom piłki ręcznej.

Właśnie pod szyldem Iskry kielecki zespół występował w rozgrywkach ligowych. Ten stan rzeczy utrzymał się w latach 1991-1999. Iskra wcześniej także prowadziła w klubie sekcję piłki ręcznej, stworzoną zresztą w latach 60. z zawodników SHL-u. Mimo to Iskra mocniej zapisała się w głowach fanów szczypiorniaka

Inaczej było w przypadku SHL-u. Był zdecydowanie starszy od Iskry. Druga z wymienionych powstała w 1952 roku, choć kultywowała tradycje Granatu, który powstał w połowie lat 30. przy Zakładach Zbrojeniowych „Granat”. SHL także ma podłoże robotnicze. Powstał przy hucie „Ludwików”. Podobnie jak Iskra był klubem wielosekcyjnym.

Mógł się pochwalić osiągnięciami w boksie, kolarstwie czy wypuszczeniem w świat Władysława Stachurskiego, byłego gracza Legii, reprezentanta Polski, a w latach 90. nawet selekcjonera kadry. Połączenie w 1973 roku rozpoczęło nową erę kieleckiej piłki. Na pierwsze sukcesy trzeba było jednak poczekać

Na Gąsiorze do II ligi

Pierwsze lata to balansowanie między klasą okręgową a II ligą. W zasadzie ten trend utrzymał się długimi sezonami. Korona potrafiła awansować na zaplecze elity, ale nie dała rady wejść na najwyższy szczebel i grać w pierwszej lidze. Wtedy to też po raz pierwszy w klubie zatrudniony został Włodzimierz Gąsior.

Młodszym obserwatorom Ekstraklasy jego nazwisko kojarzy się zapewne ze Stalą Mielec, którą zdołał uchronić od spadku z ligi. Nie może to dziwić, w końcu 75-latek jest jej wychowankiem. Gąsior jednak przez wiele lat pracował także w Koronie. Po raz pierwszy zatrudniono go w 1996 roku. Już w pierwszym roku pracy ekipa z Kielc zameldowała się w II lidze.

Pod jego wodzą osiągnęła również pierwszy sukces zespołu z województwa świętokrzyskiego. Korona awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski po raz pierwszy w historii klubu. Gąsior jednak w tym samym roku z klubem się pożegnał. Do Kielc wracał wielokrotnie. Pracował z zespołami Młodej Ekstraklasy (2007-2008, 2011, 2011-2012) oraz pierwszym zespole na poziomie Ekstraklasy.

Historyczny moment

W 2000 roku Korona, która borykała się z problemami finansowymi dokonała kolejnej fuzji, tym razem z Błękitnymi Kielce. Od tego momentu sytuacja Korony zdecydowanie się poprawiła. Klub zyskał solidnego sponsora – firmę Kolporter. Ekipa z Kielc ponownie awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski, gdzie uległa Legii. Co ciekawe gola dla Korony zdobył Kamil Kuzera, obecny szkoleniowiec zespołu.

Najważniejsze spotkania kielczanie rozgrywali w 2005 roku. Wówczas to zespół prowadzony przez Ryszarda Wieczorka na trzy kolejki przed końcem sezonu zapewnił sobie awans do Ekstraklasy. Dla Kielc było to największe piłkarskie osiągnięcie.

Fenomen jednego sezonu

Pierwszy sezon kielczan na najwyższym poziomie był jednym, wielkim szaleństwem. Dobitnym tego przykładem był napastnik Korony, Grzegorz Piechna. W Kielcach zameldował się po niezwykle udanym sezonie w barwach HEKO Czermno, gdzie zdobył 23 bramki i tytuł najlepszego strzelca III ligi.

Korona dokonała doskonałego ruchu kupując napastnika. Ten, mając na „liczniku” 27 lat podpisał swój pierwszy kontrakt profesjonalny.

Myślę, że miałem fuksa w życiu i osiągnąłem to wszystko w krótkim czasie, choć w późnym wieku. Teraz, gdybym miał 20-21 lat, poszedłbym na pewno inną drogą. Ale udało mi się to w wieku 27 lat i cieszyłem się z tego, co osiągnąłem.

Grzegorz Piechna na łamach Kanału Sportowego

Strzelec na najwyższym poziomie w Polsce zabłysnął. Choć miał już swoje lata na karku, tak zawojował Ekstraklasę. Piechna w dwa sezony zdobył z Koroną awans dokładając do tego tytuł króla strzelców II ligi (17 goli), a w kolejnym najlepszym napastnikiem I ligi (21 goli).

Zdążył zaliczyć jeszcze debiut w reprezentacji Polski. Później jego kariera nie potoczyła się już tak, jak należy. Grę w piłkę zakończył w 2017 roku, a następnie zajął się… sprzedażą węgla.

Nowy stadion, nowe oczekiwania

Kielce pokazały się, między innymi za sprawą Piechny, piłkarskiej Polsce. W ciągu zaledwie sezonu w reprezentacji Polski pojawiło się dwóch zawodników Korony. W 2006 roku zespół z Kielc otworzył swój nowy stadion. W tamtym momencie był to obiekt wyjątkowy, najnowocześniejszy w Polsce. Był w stanie pomieścić 15500 widzów.

Oczekiwania wobec klubu rosły. Nie po to otworzono nowy stadion, by Korona nie zaczęła zdobywać trofeów, a przynajmniej liczyć się w rozgrywkach. W 2007 roku po raz pierwszy zagrała w finale Pucharu Polski, jednak musiała uznać wyższość Groclinu Dyskoboli Grodzisk Wielkopolski. Rok później juniorzy Korony zdobyli mistrzostwo Polski.

W całej tej beczce miodu była jednak łyżka dziegciu. Korona w 2008 roku została zdegradowana, ale już rok później do niej wróciła. Pod wodzą Marka Motyki zajęła trzecie miejsce i trafiła znów do elity. Znamienny był jednak 2011 rok. Wtedy to w klubie zameldował się Leszek Ojrzyński.

Banda Świrów, czyli pod rękę z kibicami

Fani rozgrywek o mistrzostwo Polski zapewne doskonale pamiętają urywki jednego z telewizyjnych programów, gdy w szatni Korony do megafonu dorwał się Maciej Korzym. Wychowanek Sandecji Nowy Sącz potrafił zagrzać do walki swoich kolegów. Podobnie było z Leszkiem Ojrzyńskim, który prowadził tamten zespół.

Żółto-czerwona jest taka wielka Korona! Takie piekło mamy im zgotować, żeby pamiętali do końca życia! Pamiętać o tym, po co tu gramy i po co wychodzimy! To jest wojna! – krzyczał do swoich graczy Ojrzyński przed meczem z Wisłą Kraków, zakończonym remisem.

Tamten zespół nie wyróżniał się piłkarską jakością. Wielu z miejsca skreślało kielczan z miejsca. Ci jednak stworzyli swoisty kolektyw. potrafili zbudować zespół, który niekoniecznie umiejętnościami, ale przede wszystkim „serduchem” wyszarpywali „oczka” przeciwnikom. Miało to oczywiście przełożenie na ligę. Zajęli w niej piąte miejsce, tuż za plecami ekip grających w europejskich pucharach.

Tamta drużyna była jednak fenomenem. Podopieczni trenera Ojrzyńskiego zaskarbili sobie zaufanie kibiców Korony. Jedni i drudzy poszliby za sobą w ogień. Niewiele jest zespołów, które potrafiłyby tak współgrać z kibicami. Historia Bandy Świrów zakończyła się wraz z odejściem z zespołu Korzyma. Od tamtej pory nikt nie miał takich relacji z kibicami, oraz wewnątrz klubu, jak tamta Korona.

Falowanie i powrót

Ostatnie lata dla kielczan były zdecydowanie poniżej ich oczekiwań. Korona, która miała zadatki na obecność w Ekstraklasie jako zespół środka znalazła się w zupełnie innym, niekoniecznie lepszym, miejscu. Ekipa z Kielc spadła z ligi. Niemieccy inwestorzy, którzy kilka lat wcześniej przejęli klub zostawili go z długami.

Korona została przejęta przez miasto. W lutym 2021 roku nowym prezesem został Łukasz Jabłoński, a klub małymi krokami zaczął wychodzić z dotychczasowych problemów. Prawie rok później do ekipy z Kielc wrócił Leszek Ojrzyński. Za jego kadencji zespół ponownie awansował na najwyższy poziom rozgrywkowy. Był to ważny moment dla wielu zawodników, choćby Jacka Kiełba.

Na stare śmieci

Kiełb długie lata spędził w Kielcach. To właśnie z nich „wyfrunął” na szerokie, piłkarskie progi. Grał w Lechu Poznań czy Śląsku Wrocław. Zaliczył występy w Lidze Europy. Mimo to zawsze wracał go Kielc. Ostatni taki powrót miał miejsce w lutym 2020. Miał pomóc w utrzymaniu Korony. Ta sztuka jednak mu się nie udała.

Kielczanie spadli do pierwszej ligi. Dość szybko jednak do niej wrócili. Jednym z bohaterów tego awansu był właśnie Kiełb. Korona awansowała do finału baraży pokonując Odrę Opole. W starciu na swoim stadionie z Chrobrym sytuacja układała się zdecydowanie przeciwko kielczanom. Owszem, wyszli na prowadzenie. Jednak dwie bramki w niewiele ponad minut mocno popsuły planu.

Ostatecznie w drugiej odsłonie doprowadzili do wyrównania i dogrywki. W niej jednak praktycznie do samego końca meczu bramka nie padła. Dopiero w 119 minucie wykorzystał zagranie jednego ze swoich kolegów i dał Koronie awans do Ekstraklasy.

Kolejny sezon był już ostatnim dla Kiełba. Pomocnik zdecydował się w 2023 roku zakończyć karierę. Mimo to nadal jest bardzo blisko klubu. Dołączył do sztabu Kamila Kuzery i został asystentem w kieleckim zespole. Kielczanie, mimo wielu problemów wrócili na najwyższy poziom. Pierwsze 50 lat istnienia Korony nie było łatwe i usłane różami. Perspektywa na kolejne lata jest bardziej pozytywna.

Piotr Tomalski
Piotr Tomalski
Jako jedyny z rodziny interesowałem się sportem. Od obserwacji rozgrywek przed telewizorem, przez uprawianie piłki nożnej przeszedłem do pracy związanej z relacjonowaniem wydarzeń sportowych. Zbierałem doświadczenie w mniejszych redakcjach (Radio Gol), po zdecydowanie większe (Katowicki Sport i Radio Katowice). Na portalu Gotowi na Sport piszę o wydarzeniach ze świata piłki nożnej, żużla i sportów walki.

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Tenisowy kalendarz Huberta Hurkacza 2024. Gdzie zagra Polak?

Hubert Hurkacz to tenisista, który zagościł na stałe w czołówce prestiżowego rankingu ATP. Polak jest obecnie w czołowej "dziesiątce" i zrobi wszystko, by nie...

Top 10 najlepszych polskich bramkarzy w historii piłki nożnej

Kibice wspominają wielu polskich piłkarzy. Najwięcej mówi się oczywiście o tych, którzy strzelają gole, ale na swoją renomę zapracowali sobie również bramkarze. Nie zawsze...