Czesław Michniewicz – co musisz wiedzieć o selekcjonerze piłkarskiej reprezentacji Polski?

Strona głównaPiłka nożnaReprezentacja PolskiCzesław Michniewicz - co musisz wiedzieć o selekcjonerze piłkarskiej reprezentacji Polski?

W ostatni dzień stycznia trener Czesław Michniewicz został ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Doświadczony szkoleniowiec to postać w polskim środowisku piłkarskim doskonale znana. Jest to także osoba, o której można powiedzieć wiele interesujących rzeczy. Oto najciekawsze fakty!

1.Urodził się poza Polską

Jednym z bardziej wyrazistych punktów w życiorysie nowego selekcjonera jest ten związany z miejscem urodzenia. Michniewicz bowiem nie urodził się w Polsce, ale na Białorusi. Konkretnie w Białoruskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, wchodzącej w skład ZSRR. Dziadek trenera pochodził z Brzozówki, niedużej miejscowości niedaleko Lidy, jakieś 150 km na wschód od dzisiejszej granicy Polski. Swego czasu był tam nawet wójtem wsi, a swojego domu nie chciał opuszczać nawet wtedy, gdy miał okazję. Po II wojnie światowej na 25 lat został zesłany na Syberię, a do Brzozówki wrócił dopiero po śmierci Stalina. Nie chciał przeprowadzać się na zachód.

Inny punkt widzenia miała jego córka. Ona wyjechała do Polski, ale regularnie odwiedzała swojego ojca. Właśnie podczas takiego pobytu na Białorusi na świat przyszedł Czesław Michniewicz. Matka trenera gorzej się poczuła, przez co jej ojciec nie pozwolił jej na wyjazd, dopóki ta nie wydobrzeje. A jako że wiązał się z tym poród, 12 lutego 1970 roku Brzozówka przywitała nowe dziecko. Czesława – przyszłego selekcjonera

2. Marzy o lidze rosyjskiej

Michniewicz również bardzo często odwiedzał swojego dziadka. Co wakacje spędzał na Białorusi około miesiąca, ale – jak sam przyznał – nie mógł nazwać Brzozówki drugim domem. Siłą rzeczy nauczył się jednak języka rosyjskiego, a sama Rosja stała się krajem, który potężnie go fascynuje. Sam podkreśla, że rozumie wschodnią mentalność i nie ukrywa, że kiedyś chciałby pracować w rosyjskiej Premier Lidze.

Nawet prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza po nominacji Michniewicza na selekcjonera powiedział, że trener chciałby pracować kiedyś w Rosji. Przedstawiciele tamtejszych klubów doskonale o tym wiedzą, a w przeszłości nawet zgłosili się po polskiego szkoleniowca. Jednym z chętnych było Dynamo Moskwa. Gdy kilka miesięcy temu Michniewicz jeszcze jako trener Legii pokonał w rosyjskiej stolicy tamtejszy Lokomotiv, szybko przekonał do siebie lokalnych dziennikarzy. Po zwycięskim meczu przyszedł na konferencję, otworzył piwo (bezalkoholowe) butelką o butelkę i z uśmiechem odpowiadał na pytania.

3. Znajomy “Fryzjera”

Najciemniejszym wątkiem związanym z selekcjonerem Polski jest bez wątpienia jego bliska zażyłość z szefem mafii korupcyjnej, Ryszardem Forbrichem, ps. “Fryzjer”. W latach 2003-05 między nim a Michniewiczem doszło do 711 prób połączeń telefonicznych, co wygląda mocno podejrzanie. Trzeba jednak podkreślić, że choć w późniejszych latach za korupcję zostały skazane dziesiątki, a właściwie setki osób, Michniewicz pozostał czysty. Niektórzy otrzymywali wyroki nawet w sytuacjach, gdy nigdy nie kontaktowali się z Forbrichem. Michniewicz natomiast nigdy nie usłyszał nawet zarzutów.

Gdy trener został selekcjonerem, temat od razu wrócił. Wcześniej nie ekscytował ludzi tak bardzo, bo wyroki za korupcję ma wielu innych ludzi, np. Łukasz Piszczek. Michniewicz jednak nie trafił do kolejnego klubu Ekstraklasy, ale do reprezentacji całego kraju. Doszło do wielu tłumaczeń tej sprawy, zresztą nie pierwszy raz. Szkoleniowiec najdokładniej opisał tamte lata w ponad 2,5-godzinnej rozmowie w Kanale Sportowym, skutecznie rozwiewając wiele wątpliwości. Więcej do tego tematu nie chce już wracać. Jest czysty.

4. Człowiek elokwentny

– Mówić po Czesiu, to tak, jak grać po Rolling Stonesach – powiedział kiedyś trener Piotr Stokowiec na jednej z gal, kiedy przyszło mu wejść na scenę po koledze po fachu. Faktycznie, Michniewicz słynie ze swojego ciętego języka, szybkiej riposty i świetnego kontaktu z wszystkimi, głównie piłkarzami. Z każdym potrafi znaleźć wspólny język. Wiele jego wypowiedzi przeszło do historii. 

  • Z mistrzostwem i jego obroną jest jak z piękna kobietą – trudno jest ją zdobyć, ale jeszcze trudniej utrzymać przy sobie.
  • Grając w dziesiątkę, też można wygrać. Wystarczy, że każdy da z siebie 10% więcej.
  • Ja jestem mamą, a piłkarze to moje dzieci. Mama czasem karci dzieci, ale w gruncie rzeczy zawsze jest po ich stronie
  • 2:0 to szczególnie niebezpieczny wynik

5. Ostatnie namaszczenie

Gdy w przerwie zimowej sezonu 2012/13 Michniewicz pozostawał bezrobotny, udzielił wywiadu dotyczącego typowych ekstraklasowych tematów. Poruszył tam m.in. kwestię Podbeskidzia Bielsko-Biała, które zajmowało ostatnie miejsce w tabeli, mając tylko 6 punktów na półmetku rozgrywek. Sytuację “Górali” trener opisał stwierdzeniem, że zespół ten potrzebuje… księdza z ostatnim namaszczeniem. Tym większe było potem zdziwienie, gdy to właśnie Michniewicz okazał się ów księdzem, tyle że nikogo nie chował. On Podbeskidzie wskrzesił!

– Bierz, ale nie sp****ol się z ligi – powiedział mu przed zaakceptowaniem oferty jego przyjaciel, dziennikarz Krzysztof Stanowski. Dzisiejszy selekcjoner odmienił grę zespołu i w brawurowy sposób zapewnił jej utrzymanie. Tym większy niesmak wzbudził sposób, w jakim po sezonie szefostwo klubu pożegnało się z nim. Do rozstania doszło w mało przyjaznych okolicznościach, z natychmiastową prezentacją następcy Michniewnicza, Bogu ducha winnego Leszka Ojrzyńskiego.

6. Cztery godziny stania w miejscu

Nie każda przygoda Michniewicza jest w danym klubie tak dobrze wspominana. W 2011 roku trener został zatrudniony w Jagiellonii Białystok, za co odpowiadał… dzisiejszy prezes PZPN-u, Cezary Kulesza. Człowiek ze Wschodu poszedł pracować na Wschód, co zapowiadało się całkiem nieźle. Nieźle jednak nie było. We wrześniu “Duma Podlasia” mierzyła się w Pucharze Polski z występującym dwa szczeble rozgrywkowe niżej Ruchem Zdzieszowice. “Zdzichy” zszokowały wszystkich i wygrały 3:1, a Michniewicz szalał ze wściekłości.

–  Jeśli reprezentant naszej młodzieżówki i reprezentanci Czarnogóry grają po prostu padlinę, to nie ma o czym mówić. Hańba dla klubu i Białegostoku – mówił zdenerwowany szkoleniowiec. Drużyna zamiast na Podlasie udała się na “awaryjne” zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego. Co się działo za kulisami? Tego nie wie nikt. Wiadomo tylko jedno. Dzień po kompromitacji Michniewicz zarządził czterogodzinny trening, w trakcie którego piłkarze “Jagi”… musieli stać w miejscu. Po co? W ten sposób trener chciał zaprezentować swoim graczom, jak wyglądał ich występ w meczu z Ruchem.

7. Spięcie z Lewandowskim

Każdy doskonale wie, że najważniejszą postacią reprezentacji Polski jest dzisiaj Robert Lewandowski. Michniewicz natomiast kilka lat temu był już selekcjonerem, ale kadry U-21. Z nim na ławce młodzieżówka po raz pierwszy od 25 lat awansowała na mistrzostwa Europy w swojej kategorii – nie licząc turnieju, na który dostała się z racji bycia gospodarzem. Reprezentacja Michniewicza słynęła ze swojego mocno defensywnego stylu, co skrytykował… Lewandowski. – Ja jeszcze przed turniejem wiedziałem, co będzie. Wiedziałem, że wszystko będzie robione pod wynik. Tam nie było gry. Nie dało się zobaczyć, czy zawodnik będzie w przyszłości się nadawał do reprezentacji seniorskiej. Jeśli w wieku 20 czy 21 lat grasz tylko defensywnie i ustawiasz się z tyłu, to jak mamy nauczyć młodych piłkarzy, żeby podejmowali ryzyko? – pytał zniesmaczony gwiazdor Bayernu.

Michniewicz odniósł się do tych słów. – Łatwo się tak mówi, gdy jest się zawodnikiem Bayernu. Wiadomo, że każdy woli grać piłką, a nie za nią biegać. Na Euro mieliśmy trzy mecze w sześć dni. Hiszpanie i Włosi są przyzwyczajeni do grania na dużej intensywności — bronił się selekcjoner młodzieżówki. Dodał, że i tak raczej nie zapowiada się, aby przyszło mu pracować razem z Lewandowskim, więc ta rozmowa i tak nie ma dla niego żadnego znaczenia. Rzeczywistość wywinęła mu jednak figla…, dlatego też Michniewicz już w roli selekcjonera w pierwszą podróż służbową udał się do Monachium, gdzie przez 3 godziny rozmawiał z Robertem Lewandowskim. Chyba wszystko zostało wyjaśnione.

8. Ta ostatnia odprawa

Jak wiadomo, poprzednia praca Michniewicza nie zakończyła się happy endem. Trener zdobył z Legią mistrzostwo, awansował do Ligi Europy, gdzie bardzo dobrze wystartował. Potem jednak popadł w ogromny kryzys, zaczął przegrywać wszystko po kolei, mówiło się o złych relacjach w szatni. Przed spotkaniem z Piastem Gliwice, Michniewicz wygłosił mowę niczym generał przed bitwą:

-Warszawa kocha zwycięzców. Warszawa kocha bohaterów. Poczytajcie sobie, czym jest Warszawa. Mówię to do nowych, którzy przyszli. Zamiast łazić do agentów, idźcie sobie do Muzeum Powstania Warszawskiego. Warszawa kocha piłkarzy, ale Legię zwycięską. Warszawa nie kocha przegranych. I wy — mówię do grupy bankietowej — jeśli cokolwiek robicie, ale Legia wygrywa, wszyscy przymykają oko, choć tak nie powinno być. Ale jak jest źle, Warszawa otwiera oczy i wszystkie wasze występki, Tindery, imprezy wszystkie inne rzeczy, które się dzieją wokół was, trafiają do mnie. Ja świadomie pewnych rzeczy nie ruszam, bo nie chcę ingerować w wasze życie prywatne. Ale jeśli to przeszkadza, żebyśmy wygrywali to ja to mówię uczciwie. Warszawa jest duża dla zwykłych ludzi, ale jest mała dla takich jak wy. Was wszyscy znają. Wy macie tego świadomość? – motywował trener.

A potem przegrał 1:4 i został zwolniony.

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

ME w szermierce. Dwa brązowe medale Polek

W tureckiej Antalyi trwają Mistrzostwa Europy w szermierce. Martyna Swatowska-Wenglarczyk i Zuzanna Cieślar zdobyły po brązowym medalu. Swatowska-Wenglarczyk z brązowym krążkiem Martyna Swatowska-Wenglarczyk to 27-letnia zawodniczka...

Zwycięstwo Tadeusza Michalika. Medale Polaków na turnieju w Serbii

Reprezentanci Polski w zapasach w stylu wolnym wywalczyli kilka medali podczas memoriału Ljubomir Ivanovic Gedza Memorial w serbskim Belgradzie. Najlepszy w kategorii do 97....