Koszykarze Śląska Wrocław przegrali u siebie z tureckim Tofas Bursa 74:90 w 5. kolejce grupy C rozgrywek Pucharu Europy. Gdyby nie fatalna druga kwarta, podopieczni trenera Danny’ego Franco mogliby powalczyć o zwycięstwo. Niestety ten fragment przegrali 14:33 i dobra gra w pozostałych minutach nie wystarczyła, aby odwrócić losy tej rywalizacji. Dla Wrocławian to czwarta porażka w grupie C, w której zajmują ostatnie miejsce.
Wrocławianie liczyli na przełamanie w Hali Orbita
Zawodnicy Śląska słabo weszli w rozgrywki EuroCup. Na otwarcie ulegli czarnogórskiej Buducnosti. Później promykiem nadziei było sensacyjne zwycięstwo na wyjeździe z Dolomiti Energia Trento. Niestety później znów przytrafiły się im porażki. Najpierw u siebie z Napoli Basketball 82:86, a później na wyjeździe z Niners Chemnitz 67:95. To sprawiało, że po czterech kolejkach zajmowali ostatnie miejsce w grupie C i potrzebowali zwycięstw, aby włączyć się do walki o awans do kolejnej fazy.
Momenty dobrej gry nie wystarczą na rywala pokroju Tofas Bursa
Niestety w środowy wieczór we Wrocławiu oglądaliśmy kolejne zderzenie z europejską koszykówką. Koszykarze Śląska mieli dobre momenty, w których ich gra naprawdę mogła się podobać. Przeplatali je jednak błędami i łatwo traconymi punktami. Do tego przytrafił im się niewytłumaczalny przestój w drugiej kwarcie, o której będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Przegrali ją aż 19 punktami i na przerwę schodzili przy wyniku 38:55, choć po pierwszej kwarcie prowadzili 24:22.
W przerwie trener Franco musiał wstrząsnąć drużyną. Na początku przynosiło to efekt. Na drugą połowę zawodnicy Śląska wyszli odmienieni i zareagowali pozytywnie. W trzeciej kwarcie odżyły nawet nadzieje na odwrócenie losów tej rywalizacji. W pewnym momencie strata zmalała do ośmiu punktów. Przed czwartą kwartą było 60:70. Dobrze spisywali się m.in. Devin Robinson (14 punktów) oraz Anthony Hickey (11 punktów i 9 asyst). Do tego swój najlepszy występ w EuroCup zanotował Tymoteusz Sternicki (11 punktów). Niestety to nie wystarczyło i w ostatnich fragmentach meczu rywale z Turcji zachowali koncentrację. Koszykarze Tofas Bursa wykorzystali swoje doświadczenie w meczach o wysoką stawkę. Choć nie forsowali tempa, umiejętnie utrzymywali kilkanaście punktów przewagi. To wystarczyło do zwycięstwa. Śląsk przegrał 74:90.
Śląsk Wrocław – Tofas Bursa 74:90 (24:22, 14:33, 22:15, 14:20)
Ostatnie miejsce w grupie C. Co dalej czeka Wrocławian w Pucharze Europy?
Po 5. kolejkach Śląsk Wrocław zajmuje ostatnie miejsce w grupie C z bilansem meczów 1-4, jednak nie powinien składać broni. Przed Wrocławianami jeszcze sporo spotkań w Pucharze Europy i wciąż mają szansę na to, aby powalczyć o awans. Potrzebują do tego serii zwycięstw. Szansa na pierwsze z nich już 4 listopada, gdy przed własną publicznością podejmą JL Bourg-en-Bresse z Francji. Rywale zajmują szóste miejsce w grupie i również wygrali tylko jedno spotkanie. Nadarza się więc okazja na drugą wygraną Wrocławian.
























































































