Iwo Baraniewski potwierdził swoje ogromne umiejętności i w zaledwie 28 sekund znokautował Austena Lane’a na gali UFC Fight Night, która odbyła się 21 marca w Londynie. Od pierwszej sekundy Polak przejął inicjatywę i po efektownej kombinacji bokserskiej posłał Amerykanina na deski. Tam dopełnił formalności i sędzia przytomnie przerwał pojedynek z obawy przed poważną kontuzją rywala. Dla Baraniewskiego to drugi triumf pod egidą UFC. Pozostaje niepokonany w zawodowym MMA.
Chciał pójść za ciosem po efektownym debiucie
Iwo Baraniewski (8-0-0, 6 KO, 2 Sub) szerszej publiczności w UFC objawił się w grudniu 2025 roku na gali UFC 323 w Las Vegas. W swoim debiucie w największej organizacji MMA na świecie już w pierwszej rundzie posłał na deski Turka Ibo Aslana, a następnie ciosami z góry zakończył pojedynek. Nie brakowało w nim jednak emocji. Wcześniej to Polak znalazł się w tarapatach, jednak pokazał hart ducha i ogromne serce do walki. Walka ta trafiła do TOP 5 w 2025 roku zdaniem oficjalnej redakcji UFC. Po kilku miesiącach Iwo Baraniewski chciał pójść za ciosem i dopisać do swojego rekordu kolejne zwycięstwo w tej organizacji. Tym razem po drugiej stronie oktagonu stanął Amerykanin Austen Lane (13-8-0 1NC, 11 KO, 1 Sub).
Niespełna 30 sekund i koniec. Wielkie zwycięstwo Baraniewskiego
Walka Baraniewski vs. Lane należała do głównych wydarzeń gali UFC Fight Night, która odbyła się 21 marca w hali O2 Arena w Londynie. Faworytem ekspertów był Polak i pokazał to w oktagonie. Od razu aktywnie ruszył na swojego przeciwnika. Zaskoczył Amerykanina dobrym prawym. Później poprawił mocnym lewym sierpem. Rywal padł na matę, a Baraniewski wyprowadził jeszcze kilka mocnych ciosów z góry. Na szczęście wkroczył sędzia, który przytomnie przerwał pojedynek. Gdyby nie to, mogło skończyć się ciężkim nokautem i poważną kontuzją bezradnego Lane’a.
Iwo Baraniewski potwierdził swoje ogromne umiejętności. Znów jego walka zakończyła się w pierwszej rundzie, a ten utrzymuje miano niepokonanego w zawodowym MMA. W wywiadzie po walce zwracał uwagę na to, że liczył na pokazanie swoich umiejętności zapaśniczych. Znów się nie udało, bo zamknął pojedynek efektownym nokautem. Teraz czas na zasłużony odpoczynek i już niedługo poznamy plany organizacji UFC wobec Polaka. Spodziewamy się coraz mocniejszych rywali.
Zgarnął bonus za walkę wieczoru
To był piękny występ polskiego fightera, a to nie koniec dobrych wiadomości. Iwo Baraniewski zgarnął też bonus za występ wieczoru na UFC Londyn. To nie tylko dodatkowa premia finansowa, ale też mocniejsze zaznaczenie swojej pozycji w świecie MMA. Z pewnością nie ujdzie to uwadze osobom odpowiedzialnym za zestawienia w kolejnych galach tej amerykańskiej organizacji.



















































