Za nami emocjonująca gala UFC Vegas 113, na której oglądaliśmy trzy popisowe zwycięstwa Polaków. Swoje kolejne wygrane w najlepszej organizacji MMA na świecie odnotowali: Klaudia Syguła, Jakub Wikłacz i Michał Oleksiejczuk. Tym samym nasi rodacy mieli stuprocentową skuteczność i pokazali polską siłę w oktagonie. Czas na krótkie podsumowanie ich występów.
Klaudia Syguła wypunktowała Priscilę Cachoeirę
Pierwszym polskim akcentem na gali UFC Vegas 113 był występ Klaudii Syguły (8-2-0, 2 KO, 1 Sub). Polka walczyła z Priscilą Cachoeirą (13-8-0, 8 KO) i chciała odnieść drugie zwycięstwo z rzędu pod egidą UFC. Ostatni raz w oktagonie oglądaliśmy ją w czerwcu 2025 roku, gdy wypunktowała Irinę Alekseevą. Tym razem po drugiej stronie stanęła Brazylijka. Od początku tego pojedynku to Klaudia Syguła starała się narzucić własne warunki. Umiejętnie pracowała w stójce, zdobywając przewagę w tej płaszczyźnie. W pierwszej rundzie raz po raz obijała Cachoeirę i sędziowie nie mieli wątpliwości, kto jest lepszy.
W drugiej rundzie obraz walki się nie zmieniał. W pewnym momencie jednak Brazylijka trafiła mocnym prawym i uwierzyła, że może przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przez pewien czas to ona wywierała presje. Po chwili jednak wszystko wróciło do normy. W trzeciej rundzie Brazylijka postawiła wszystko na jedną kartę i odsłaniała się. To dawało szansę Sygule na wyprowadzanie efektownych i skutecznych kombinacji. Na twarzy rywalki pojawiła się krew, jednak dotrwała do końca walki. Decydowali sędziowie i zgodnie z oczekiwaniami jednogłośnie wygrała Klaudia Syguła (2x 30-27, 29-28).
Wikłacz poddał rywala w ostatniej sekundzie walki
Drugim z polskich fighterów na gali UFC Vegas 113 był Jakub Wikłacz (18-3-2, 11 Sub). Jego przeciwnikiem był Muin Gafurov (20-7-0, 10 KO, 7 Sub) z Tadżykistanu i to on był nieznacznym faworytem. Polak zaczął aktywnie, jednak w pierwszej rundzie rywal przejął inicjatywę. Umiejętnie skracał dystans i wykorzystywał najmniejsze błędy Polaka. Na szczęście w drugiej rundzie to się odmieniło. Zaczęło się od mocnego middlekicka, po którym Gafurov padł na matę. Tam Wikłacz zajął pozycję i próbował skończenia przed czasem. Do tego zasypywał rywala uderzeniami z góry, zdobywając cenne punkty.
Decydowała trzecia runda. W niej Polak starał się kontrolować przebieg rywalizacji, jednak musiał mieć się na baczności. Gafurov wciąż był groźny i próbował mocnych uderzeń, zwłaszcza sierpów. Ruszył do przodu i w pewnym momencie Polak znalazł się w tarapatach, jednak dobrze odpowiedział. Tuż przed końcem pojedynku Jakub Wikłacz znalazł się na górze w parterze i udało mu się zapiąć gilotynę. Rywal odklepał na sekundę przed końcem pojedynku. Sędziowie potrzebowali wideoweryfikacji, ponieważ pierwotnie zakończyli walkę bez poddania. Polak w efektownym stylu wygrał na sekundę przed końcem. Jak się później okazało, prowadził też na kartach sędziowskich. To dla niego drugi triumf w UFC. Wcześniej w październiku 2025 na UFC 320 na pełnym dystansie pokonał Patricka Mixa.
Trzecie zwycięstwo z rzędu Oleksiejczuka w UFC
Trzecim polskim akcentem był występ Michała Oleksiejczuka (22-9-0 1NC, 16 KO, 1 Sub), który liczył na kolejne zwycięstwo w UFC. Jego rywalem był Kanadyjczyk Marc-Andre Barriault (17-11-0 1NC, 11 KO, 1 Sub). Walka zapowiadała się na wyrównaną i taka też była. Od początku jednak stroną przeważającą był popularny „Husarz”. Zgodnie z oczekiwaniami stawiał na wymiany w stójce, gdzie wyprowadzał mocne ciosy, w tym kombinacje. Już w pierwszej rundzie na twarzy rywala pojawiła się krew, a pod koniec Oleksiejszuk zanotował cenne sprowadzenie.
Druga runda to dalsza kontrola Oleksiejczuka. Tym razem do uderzeń rękoma dodał kopnięcia. W pewnym momencie nadział się jednak na podbródkowy Kanadyjczyka i się zachwiał. Rywal poczuł swój moment i zaczął wywierać presję. Na szczęście trwało to tylko chwilę, choć na twarzy Polaka również pojawiło się rozcięcie. W trzeciej rundzie do ataku ruszył Barriault. Z czasem Oleksiejczuk zaczął zadawać więcej ciosów i jego dominacja była wyraźniejsza. Ostatnie sekundy to otwarta wymiana ciosów, która nic nie zmieniła. Decydowali sędziowie i jednogłośnie wygrał Polak (3x 29-28). To dla niego trzecie zwycięstwo z rzędu pod egidą UFC. Ostatnie odniósł w sierpniu na UFC 319, gdy w pierwszej rundzie przez TKO pokonał Geralda Meerschaerta. Walkę Oleksiejczuk — Barriault wybrano najlepszym pojedynkiem wieczoru.




















































