Na gali UFC Fight Night w Belgradzie Polacy walczyli ze zmiennym szczęściem. Bolesnej porażki przez nokaut w pierwszej rundzie doznał doświadczony Jan Błachowicz. W zupełnie innym nastroju jest Mateusz Rębecki, który już w pierwszej rundzie wygrał z Kyle’em Prepolecem, demolując go w oktagonie. Na pełnym dystansie potrwała walka Marcina Tybury, który musiał uznać wyższość Aleksandara Rakicia. Czas na podsumowanie występów polskich fighterów.
Mateusz Rębecki zdemolował w oktagonie Kyle’a Prepoleca
Pierwszym z Polaków w oktagonie podczas gali UFC Belgrade był Mateusz Rębecki (21-5-0, 10 KO, 7 Sub). Polak wracał do walk po trzech porażkach z rzędu pod egidą UFC. Ostatni raz walczył w maju, gdy poddał go Grant Dawson. Tym razem jego rywalem był Kanadyjczyk Kyle Prepolec (18-11-0, 10 KO, 4 Sub). Nasz fighter był faworytem bukmacherów i chciał to potwierdzić. Od razu ruszył na rywala, nie dając mu chwili wytchnienia. Mateusz Rębecki wyprowadził kilka mocnych ciosów, a następnie sprowadził walkę do parteru. Zyskał dobrą pozycję i zaczął zasypywać rywala ciosami młotkowymi i łokciami z góry.
Prepolec miał coraz większe problemy. Kanadyjczyk próbował wstawać, jednak każda próba kończyła się mocnym ciosem i powrotem na matę. Po jednym z łokci Prepolec osunął się na kolana i popularny Chińczyk ruszył z nawałnicą. W porę zareagował sędzia, który uchronił Kanadyjczyka przed brutalnym nokautem. Mateusz Rębecki odniósł efektowne zwycięstwo już w 1. rundzie przez TKO. Oby oznaczało to powrót na zwycięską ścieżkę w UFC.
Porażka Marcina Tybury z Aleksandarem Rakiciem
Drugim z Polaków w karcie walk gali UFC Fight Night w Belgradzie był Marcin Tybura (27-12-0, 10 KO, 7 Sub). Polak przystępował do tego pojedynku po dwóch porażkach z rzędu w UFC i potrzebował zwycięstwa. Ostatnio w oktagonie oglądaliśmy go w marcu, gdy na pełnym dystansie lepszy był Tyrell Fortune. Tym razem jego rywalem był Serb Aleksandar Rakić (15-6-0, 9 KO, 1 Sub), który chciał przełamać się po czterech porażkach z rzędu.
Od początku tej walki lepsze wrażenie sprawiał Rakić, który przejął inicjatywę i wywierał presję na Tyburze. Po stronie Serba była szybkość, co umiejętnie wykorzystywał. Z jednej strony umiejętnie unikał ciosów z Polaka, a z drugiej skutecznie omijał jego defensywę, punktując na kartach sędziowskich. Marcin Tybura kilkukrotnie próbował sprowadzeń, jednak rywal dobrze się bronił. Walka trwała na pełnym dystansie i nie brakowało w niej pasywnych momentów. Sędzia upominał obu fighterów, jednak z każdą kolejną minutą byli coraz bardziej zmęczeni. Jednogłośnym zwycięzcą na punkty został Rakić (3 x 30-27). Dla Marcina Tybury to trzecia porażka z rzędu w UFC. Niedługo poznamy dalsze plany organizacji wobec polskiego fightera.
Jan Błachowicz znokautowany
Kibice polskiego MMA z niecierpliwością czekali na powrót do oktagonu 43-letniego Jana Błachowicza (29-12-2, 9 KO, 9 Sub), czyli byłego mistrza UFC. Na zwycięstwo w tej organizacji czekał od 2022 roku. Ostatni raz walczył w grudniu 2025 roku, gdy zremisował z Bogdanem Guskovem. W Belgradzie jego rywalem był niepokonany Nowozelandczyk Navajo Stirling (11-0-0, 7 KO). Wiek przemawiał za rywalem, jednak doświadczenie było po stronie Polaka.
Obaj zaczęli odważnie. Stirling skupił się na okopywaniu nogi wykrocznej Polaka. Z kolei Jan Błachowicz szukał mocnych ciosów pięściarskich i po jednym z nich rywal widocznie się zachwiał. Polakowi nie udało się jednak zepchnąć go do defensywy. W odpowiedzi Stirling trafił mocnym prawym i Błachowicz wylądował na macie. Tam Nowozelandczyk poszedł za ciosem i znokautował polskiego mistrza. Sędzia przytomnie przerwał pojedynek w obawie o zdrowie Polaka, którego twarz zalała się krwią. Ten smutny obrazek kibice zapamiętają na długo. Kto wie, czy nie była to ostatnia walka wielkiego polskiego mistrza w UFC, a być może również w całej karierze. Niedługo poznamy jego dalsze plany.

























































