Po trzech rundach wyczerpującej walki Marcin Tybura musiał uznać wyższość Tyrella Fortune’a na gali UFC Fight Night w Seattle. O wszystkim decydowali sędziowie. Walka była wyrównana, jednak ci jednogłośną decyzją wskazali na Amerykanina. Początkowo cieszył się Polak, jednak zmieniono decyzję. To kuriozalna sytuacja, ponieważ pierwotnie wyczytano Tyburę jako zwycięzcę. Dla Polaka to druga porażka z rzędu pod egidą UFC.
Tybura wracał po wrześniowej porażce z Deliją
Dla Marcina Tybury (27-11-0-, 10 KO, 7 Sub) występ w Seattle był szansą na powrót po porażce z Ante Deliją (26-8-0, 13 KO, 6 Sub) we wrześniu 2025 roku. Wówczas Polak został znokautowany już w pierwszej rundzie. Po kilku miesiącach przerwy chciał spisać się zdecydowanie lepiej. Tym razem na gali UFC Fight Night w Seattle jego rywalem w oktagonie był Amerykanin Tyrell Fortune (18-3-0 2 NC, 11 KO, 1 Sub). Nieznacznym faworytem bukmacherów był rywal, jednak kibice liczyli na dobry występ Polaka i powrót na zwycięską ścieżkę.
Trzy rundy z nieznaczną przewagą Amerykanina
Pojedynek w Seattle rozpoczął się dynamicznie. Fortune szybko sprowadził walkę do parteru i zyskiwał przewagę. W pewnym momencie Marcin Tybura znalazł się w tarapatach, jednak przetrwał oblężenie. Polak wyswobodził się dopiero na minutę przed końcem pierwszej rundy i zaczął aktywnie atakować w stójce. W drugiej rundzie Tybura starał się wywierać większą presję, włączając do repertuaru mocne kopnięcia. Jedno z nich było nieprzepisowe, co dało Amerykaninowi oddech. W tej odsłonie nieco więcej w oczach sędziów zyskał Fortune, jednak sam pojedynek był wyrównany.
Czytaj więcej o MMA:
- Aktualny ranking UFC. Kto jest najlepszy w MMA?
- Iwo Baraniewski z efektownym nokautem na UFC London. Wystarczyło 28 sekund
- Bartosiński dalej mistrzem. Podsumowanie XTB KSW 116
Trzecia runda była najlepsza w wykonaniu Marcina Tybury. Wiedział, że musi mocno ją zaakcentować. To on pierwszy przycisnął przy siatce. Później wyprowadził kilka mocnych ciosów w stójce. Z czasem jednak Fortune odzyskał spokój, sprowadzając Polaka do parteru. Choć ten fragment walki należał do Tybury, to jednak to nie wystarczyło do odwrócenia losów tego pojedynku. Decydowali sędziowie. Ci jednogłośnie wskazali na Tyrella Fortune’a (30-27, 2 x 29:28). Dla Marcina Tybury to druga porażka z rzędu pod egidą UFC. Niedługo poznamy dalsze plany organizacji wobec Polaka.
Kuriozalne ogłoszenie zwycięzcy
Po walce Marcin Tybura przeżył prawdziwy rollercoaster. Najpierw Bruce Buffer wyczytał go jako zwycięzcę i obóz Polaka wpadł w euforię. Po kilku minutach jednak konferansjer wrócił do oktagonu i przywołał Amerykanina. Tym razem wyczytał zwycięstwo Tyrella Fortune’a. W pierwszym werdykcie popełniono błąd.

























































