Dlaczego polska scena CS:GO jest w kryzysie?

Strona głównaEsportDlaczego polska scena CS:GO jest w kryzysie?

Counter-Strike: Global Offensive wciąż cieszy się olbrzymim zainteresowaniem wśród polskich graczy i jest jedną z najpopularniejszych gier sieciowych nad Wisłą. Profesjonalna scena esportowa jednak zgasła i Polska znajduje się w głębokim kryzysie. Dlaczego polscy zawodnicy nie potrafią zbliżyć się do wyników sprzed kilku lat? 

Największe sukcesy Polaków w CS:GO

Moda na Counter Strike’a trwa od dawna. Jeszcze w pierwszej dekadzie XXI wieku polscy gracze odnosili sporo sukcesów na arenie międzynarodowej w CS 1.6 – protoplaście obecnej części pod nazwą „Global Offensive”, która ukazała się w 2012 roku. Mechanizm gry pozostał bez zmian. Wprowadzono jedynie sporo ulepszeń w silniku gry, jednak założenia były te same. Liczyły się tylko i wyłącznie umiejętności.

Największy sukces polskiego esportu CS:GO miał miejsce oczywiście w 2014 roku, kiedy to rodzimy skład organizacji Virtus pro zdobył tytuł mistrza świata w Katowicach. Neo, snax, TaZ, PashaBiceps i byali wygrali prestiżową nagrodę w Spodku, tym samym zapoczątkowali istny boom na CS:GO w Polsce. Coraz więcej zawodników zdecydowało się na profesjonalną ścieżkę, dzięki czemu jakość polskiego CS:GO rosła. 

Przez wiele lat Virtus Pro było najlepszą, polską drużyną. „Virtusi” byli obecni na każdym turnieju major i zajmowali czołowe miejsce, choć tylko w 2014 roku udało im się zdobyć tytuł. Oprócz nich na głównych turniejach widzieliśmy również inne polskie drużyny. Organizacje G2 i Kinguin również miały polskie składy, które kwalifikowały się do najważniejszych rozgrywek esportowych, łącznie z turniejami major. 

Czar jednak prysł. Virtus.pro z upływającym czasem traciło blask i złoty zespół się rozpadł. Pozostałe drużyny również gasły. Brakowało jakościowych drużyn i zagraniczne organizacje niechętnie stawiały na Polaków. Od 2019 roku polska scena CS:GO zaczęła dogorywać.

Kryzys polskiej sceny CS:GO 

Dziś można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że polska scena CS:GO jest w poważnym kryzysie i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle wyjdzie z dołka. Od lat polski zespół nie kwalifikował się do turnieju major i żaden z nich nie był nawet bliski zdobycia przepustki do głównego turnieju. Najwyżej notowanym, polskim zespołem jest AGO, który w rankingu HLTV zajmuje… 69 miejsce. Dla porównania, jeszcze w 2018 roku minimum 2 polskie zespoły były notowane w TOP20. To tylko udowadnia, z jak olbrzymim problemem zmaga się polska scena CS:GO.

Co jest powodem takiego stanu rzeczy? Odpowiedź jest wielowątkowa, nawet najlepsi eksperci nie potrafią jednoznacznie stwierdzić przyczyny problemu. Wiele osób uważa, że głównym powodem jest brak odpowiedniego wyszkolenia młodych zawodników w Polsce. Brakuje przede wszystkim zaufania i pewności siebie. W Polsce działa kilka akademii esportowych, które zajmują się szkoleniem młodych zawodników, jednak takich placówek jest wciąż zbyt mało. Zdecydowanie lepiej działa to w krajach zachodnich i Skandynawii, gdzie rozwój esportu jest znacznie lepszy niż w Polsce. 

Innym problemem są również pieniądze. Esport jest niezwykle dochodowy i generuje olbrzymie pieniądze. Młodzi gracze myślą tylko o zarobkach, nie skupiając się na treningach i szlifowaniu swoich umiejętności. Już wcześniej eksperci wskazywali, że zawodnicy bardzo często zaślepieni pieniędzmi dokonują błędnych wyborów i przy szukaniu nowego zespołu, priorytetem są warunki kontraktowe niż walory sportowe. 

Warto też zauważyć, że wiele organizacji oczekuje błyskawicznych wyników. W Polsce jest bardzo trudno o stabilność. Zespoły są niezwykle często rotowane i bardzo rzadko jeden skład utrzymuje się dłużej, niż przez rok. Sponsorzy również zmieniani są jak rękawiczki. Polska scena jest niezwykle dynamiczna i zmiany są na porządku dziennym, niestety żadna z nich nie okazała się dotąd lekiem na całe zło. 

Wiele osób zauważa też, że brakuje w Polsce drużyny pokroju Virtus Pro, która motywowała polskich zawodników. Nietrudno zauważyć, że kryzys polskiej sceny CS:GO zapoczątkował rozłam składu „Golden Five”. Zdecydowanie brakuje przodownika, który przetrze ścieżki pozostałym zespołom. 

Dwa lata temu legendarny Jarosław „pasha” Jarząbkowski udzielił obszernego wywiadu portalowi sport.pl. Jeden z najlepszych zawodników w historii CS:GO krytycznie odnosił się do aktualnej sytuacji polskiego CS:GO i jasno stwierdził, że jego zdaniem polska scena upadła i prawdopodobnie prędko nie wstanie z kolan. Jarząbkowski twierdzi, że to skutek braku wyciągania wniosków i umiejętności przezwyciężania problemów. „Polskie drużyny mają problem w tym, że nie potrafią przetrwać kryzysu i pracować na sukces, kiedy znajdują się w dołku. Jako Virtus Pro wychodziliśmy z tego bardzo długo i wiele razy” – mówił w wywiadzie udzielonym w 2020 roku. 

Powrót legend?

Mimo upływu lat, CS:GO w Polsce wciąż orbituje wokół legend. Neo, snax, TaZ, Pasha Biceps i byali od lat nie grają w jednym zespole i nie są już tak ważnymi postaciami w światowym CS:GO, jednak niezmiennie ich renoma jest bardzo duża i wygląda na to, że wciąż polskie środowisko CS:GO opiera się właśnie na nich. 

Większość z wymienionych ma już swoje lata i nie zanosi się, aby którykolwiek powrócił na szczyt i dał impuls polskiej scenie CS:GO. Wszyscy są dalej aktywni w CS:GO – streamują lub występują w niżej notowanych zespołach. „Pasha” jest jednym z najpopularniejszych streamerów CS:GO na świecie. Formalnie nie występuje w żadnym zespole i CS:GO stał się dla niego rekreacją. TaZ jest kapitanem zespołu „Honoris”, Neo z kolei pełni tam rolę rezerwowego. Byali jest głównodowodzącym formacji Illuminar. 

Aktywnym zawodnikiem jest także Jakub „Snax” Pogorzelski. Były gracz Virtus Pro od początku listopada jest członkiem składu ex-Finest. Streamy Snaxa na platformie Twitch również cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. 


Więcej:


Polacy w zagranicznych drużynach CS:GO

Przysłowiową łyżką miodu w beczce dziegciu są pojedynczy, polscy zawodnicy, którzy występują w zagranicznych organizacjach. W tym momencie najlepszym graczem jest Paweł „dycha” Dycha, który jest filarem zespołu ENCE. Dycha występował jesiennym turnieju Major w Rio, jednak on i cały zespół nie pokazali się z najlepszej strony.

Na niedawnym turnieju major oglądaliśmy również Macieja „F1KU” Miklasa i Kamila „siuhy” Szkaradka. Kilku innych biało-czerwonych również reprezentuje zagraniczne organizacje, jednak ich osiągnięcia nie są znaczące. 

Polska scena CS:GO wstanie z kolan?

Na to pytanie jest bardzo trudno odpowiedzieć. Problem jest złożony i wiele czynników sprawia, że aktualny stan polskiego Counter Strike’a jest taki, a nie inny. W tym momencie nie wydaje się, aby prędko się cokolwiek zmieniło. W polskiej scenie CS:GO wciąż wiele się zmienia i trzymamy kciuki, aby roszady przyniosły spodziewany efekt i któryś z rodzimych zespołów awansował do finałowego turnieju major. 

Najnowsze

Powiązane

Polecamy

Magda Linette w ćwierćfinale Australian Open 2023. Szykuje się spory awans w rankingu WTA!

Magda Linette wyśmienicie radzi sobie w tegorocznej edycji Australian Open. Polka awansowała do ćwierćfinału wielkoszlemowego turnieju i już niedługo zagra z Czeszką Karoliną Pliskovą....

Kalendarz turniejów WTA 2023. Kiedy zagra Iga Świątek?

Rok 2022 jeszcze nie dobiegł końca, a kibice tenisa już są spragnieni kolejnych turniejów i możliwości oglądania liderki światowego rankingu WTA na korcie. Jak...